***


Warszawa da się lubić....

13 Ogólnopolski Zlot Fiata 126p Warszawa 12-15 sierpień 2016


Już po raz trzynasty, co nie znaczy pechowy miłośnicy Fiata 126p spotkali się na ogólnopolskim zlocie. Tym razem, po raz pierwszy "maluchomaniaków"  zaprosiła stolica. To jeden z najdłuższych zlotów, kalendarz tak się ułożył że święto malucha w Warszawie trwało od piątku do wolnego poniedziałku.

Już od piątku, a co po niektórzy i wcześniej w swych wypucowanych maszynach zjeżdżali z całego kraju a i nie tylko na camping "Majawa" w Warszawie. W sumie do stolicy przyjechało,(organizator nie podał ostatecznej liczby) 300 / 350 aut. Największą grupą zagraniczną byli oczywiście Holendrzy.

Nasz "ogólniak" zaczął się dopiero w sobotę a skończył już w poniedziałek z samego rana. Obowiązki wymusiły taki scenariusz a nie inny. W tej relacji pomijamy opis campingu i wszystkich procedur związanych z rejestracją, zakwaterowaniem czy chociażby powitaniem bliższych i dalszych znajomych - takie sprawy wszędzie odbywają się podobnie i już nie raz o tym pisaliśmy.

                      

Głównym punktem sobotniego programu zlotu był przyjazd maluchów pod Pałac Kultury i Nauki. Czyż można wyszukać  w Warszawie bardziej reprezentacyjne miejsce, bardziej "widoczne" ( mała dygresja w tym miejscu - jakie to szczęście że nie zniszczono Pałacu, tego reliktu historii, naszej historii - ale odnowić fasady by należało), pewnie można, chociażby Zamek Królewski czy całe Krakowskie Przedmieście, ale nie czepiajmy się. Jedyną dość uciążliwą sytuacją był sam wjazd na plac  i ten szlaban - góra, dół, góra, dół i  biedni organizatorzy z biletami: naciśnij, wyjmij a podczas wyjazdu - włóż, zapłać i tak ponad  TRZYSTA razy. Władze Warszawy a może nie tyle Warszawy co parkingu pod Pałacem Kultury mogłyby troszkę inaczej "spojrzeć" na maluchowiczów......

               

Na placu oglądało nas naprawdę bardzo dużo warszawiaków  i nie często można było spotkać turystów zagranicznych odwiedzających Warszawę, pogoda tu zdecydowanie dopisała - oglądali nas: biali, żółci i czarni - w końcu byliśmy w stolicy dużego, europejskiego państwa. Pod pałacem powitał nas vice prezydent miasta a organizatory przygotowali kilka wycieczek i konkursów dla zlotowiczów.

                             

Z kolegą Przemkiem, rodowitym warszawiakiem postanowiliśmy troszkę pozwiedzać Warszawę na własną rękę. Dwa czerwone eleganty mknęły po ulicach stolicy: z  pod pałacu na Krakowskie Przedmieście niemal pod samą Kolumnę Zygmunta, żeby za chwilę przejechać przez "palmowe rondo", zatrzymać się przy salonie Ferrari i za chwilę być w Łazienkach  Królewskich - lub odwrotnie .....

                        

Niedziela to lotnisko na Bemowie i próba sprawnościowa. Właściwie dwa przejazdy, jeden za drugim ( pierwszy przejazd częściowo  po macie antypoślizgowej) między pachołkami na czas. Oczywiście  to nie obowiązek ale atmosfera rywalizacji mi też się udzieliła - przejechałem....


Tak jak wspomniałem wcześniej, w poniedziałek rano już mnie w Warszawie nie było. Oczywiście niedziela wieczorem oficjalne zakończenie imprezy i rozdanie nagród.

Czego zabrakło w Warszawie - jak dla mnie rodzynka na całkiem dobrym cieście ale też rozumiem, że nie jest to łatwe w tak dużym mieście. Zabrakło mi parady, choć krótkiej, wszystkie przejazdy z miejsca na miejsce odbywały się indywidualnie. A parada ma coś w sobie......

Dziękujemy zlotowiczom za spotkanie a Organizatorom za organizację - 13 Ogólnopolski zlot Fiata 126p nie okazał się pechowy a Warszawa ... da się lubić.  :)


opracował: crys

zdjęcia: fb                                                                                       


********************************************************************************************************************************************nasze relacje 2016

********************************************************************************************************************************************************************


Piknik Czestera   Poznań 03-05 lipiec 2016


Początek lipca już od 4 lat jest świętem Czestera. W  tym roku nie było inaczej.  W mega rodzinnej atmosferze prawie setka ludzi spędza weekend niezależnie od pogody - niestety w tym roku też przylało.

  

 Po piątkowej aklimatyzacji, przywitaniu starych znajomych i poznaniu nowych w sobotę pojechaliśmy w trasę.

   

 Po drodze do Pana Zbyszka Koprasa i jego prywatnej szkoły i prywatnego muzeum kolumna zatrzymała się w .... parku, luna parku czy czymś takim - miejsce bardzo sympatyczne.

      

Mogliśmy tu zobaczyć m.in miniatury budowli poznańskich i nie tylko i kilka pradawnych zwierząt jak chociaż by mamuta.

    

 Dla odważnych spacer wśród drzew po ... kładkach mostowych  :)

  

Następny postój u Pana Zbyszka w  jego  muzeum. Na samym początku wita nas może ze 20 fiacików - jeden za drugim obok następnego - jak na parkingu fabrycznym - choć w stanie troszeczkę gorszym.

                              

Obejrzeliśmy jedyną w Polsce szkołę dla mechaników silników motocyklowych.

   

Niezliczoną kolekcję pojazdów wszelakiej maści obejrzeliśmy później.

   

Na koniec pobytu u Pana Zbyszka niespodzianka - kawa ze słodkościami, puchar dla Fan'a,  mnóstwo śmiechu i dobrego humoru.

      

A po powrocie do bazy, czyli do "Stajni Czestera" kontynuacja pikniku - poznajemy poznańską gwarę i niemal do rana śpiewamy karaoke. I tu musimy pochwalić naszą Zuzię i Szymka - walczyli dzielnie :)

  

Jeszcze należy podkreślić że pod koniec pikniku odbyła się akcja charytatywna i jak zawsze wręczenie nagród zwycięzcom poszczególnych zabaw i konkurencji. Niedziela to pakowanie, żegnanie i wyjazd do domu.
A było? jak zwykle - super fajnie.
Z potwierdzonych źródeł wiemy że Czester planuje już kolejny piknik - na którym oczywiście będziemy.


opracował: crys


********************************************************************************************************************************************************************nasze relacje 2016

****************************************************************************************************************************************************************************************




Korzkiew  20 - 22 maja 2016 r

3 krakowski rajd turystyczny – dlaczego tam pojechaliśmy? Bo lubimy rajdy, szczególnie te które nie jest nam dane ukończyć. Bo lubimy krakowskie klimaty?  – może w tej relacji uda nam się to wyjaśnić.

     

20 -22 maja  to święto w ośrodku harcerskim Korzkiew pod Krakowem. To tu stacjonują maluchy z niemal polowy Polski, szczególnie tej południowej ale nie tylko. W tym roku na 3 już rajd zjechało niemal 90 fiacików i jeden fiat 500, tradycyjnie były też ekipy z Węgier.

 

Piątek to niemal jak zawsze i wszędzie na takich imprezach czas zjazdu, rozbijania namiotów, wreszcie aklimatyzacja, przywitanie starych znajomych, poznanie nowych. W tym roku byliśmy trzema autami + zaprzyjaźniony Tymoteusz z TRT.
Sobota – Michał ( główny organizator) przedstawia, tłumaczy jak co i dlaczego - zaczynamy rajd. Od początku traktujemy przejazd troszeczkę z przymrużeniem oka ( dwa lata temu nie udało nam się go ukończyć) i startujemy trochę wbrew zasadzie – nie indywidualnie a  drużynowo,  nasze 4 auta + Paweł, zaprzyjaźniony kolega z Krakowa, razem zmagamy się z trudnościami. Rajd jest wyjątkowo długi, liczy sobie prawie 100 km po różnych drogach i różnych nawierzchniach – tych złych niestety też.

    
     

Polega on m.in. na znajdywaniu różnych obiektów w różnych miejscach trasy a wszystko jak już wspomnieliśmy w malowniczym terenie, choć po różnych drogach Jury Krakowsko- Częstochowskiej - ale nie tylko. Jest również czas na zwiedzanie tego pięknego zakątka naszego kraju – zwiedzamy jaskinię w Wieszkowicach.

  

Niestety historia lubi się powtarzać, a właściwie efekt końcowy, bo powody naszego nieukończenia rajdu były zgoła odmienne od tych z przed dwóch lat. Jedziemy pod stromą górę wąską asfaltową drogą, auta ryczą na drugim biegu i nagle na środku wzniesienia stoi … maluszek a w środku jedna z uczestniczek z dość nie tęgą miną. Koleżance zabrakło paliwa, my jako dżentelmeni z krwi i kości nie możemy jej zostawić bez pomocy, tym bardziej że Tymoteusz ma 5l paliwa w kanistrze. Lejemy paliwo, auto odpala, dziewczyna uradowana, ruszamy i…. no właśnie nie ruszamy. Tomek  ma kłopoty, nie może ruszyć na żadnym biegu. Pchamy auto, a góra zdaje się nie mieć końca.

   
     

 Na wzniesieniu odpoczywamy i drapiemy się po głowach, co się stało? … sprzęgło – może ale czy na pewno? Dopiero później na ośrodku okazuje się że …  prawa półoś się … ukręciła. Ale co teraz? Organizator rajdu zabezpieczył się na taki wypadek, jest pomoc drogowa, jest laweta, ale ona tu nie wiedzie. Koledzy od organizatora holują auto na parking pod maczugę Herkulesa – dlatego też lubimy ten rajd? – dla widoków. Auto Tomka na lawecie szczęśliwie dojeżdża do bazy, my też rezygnujemy z kontynuowania  rajdu - jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Pięknymi drogami między wapiennymi skałami Ojcowa wracamy do ośrodka.

   

 Vincent i Kamil pracują niemal do rana aby postawić auto na "nogi" – Dziękujemy Chłopaki.
Niedziela to dzień rozstania, czas powrotów, jeszcze tylko Muzeum PRL w Krakowie, tam oficjalne zakończenie imprezy, rozdanie nagród i jazda do domu – no i nie koniecznie. Fan 126p postanowił …napić się kawy w … Bielsku Białym w Maluch Cafe. Jak postanowił tak zrobił, jeszcze po drodze zdarzyła nam się wymiana przegubu a później  trzy drobne awarie, ale to mniej istotne. W Maluch Cafe zostawiliśmy naszą chorągiewkę, zjedliśmy po ciasteczku i wypiliśmy wyśmienite kawy – Dziękujemy. Przy okazji pozdrawiamy Koleżanki z Cafe Joasie i Hanie – do zobaczenia.

   
   

Dlaczego lubimy rajd krakowski? Nie wiemy – może jak przyjedziemy tu raz  jeszcze, a na pewno przyjedziemy  to się dowiemy - dlaczego lubimy Rajd krakowski.
Pozdrawiamy Michała,Pawła, Vincenta, Kamila i Całą Grupę krakowską i ….. do zobaczenia.

  

Ps: Po prawie 1200 km w domu byłem o 2:30 w nocy … no i fajnie.

zdjęcia: Tymek; tekst: crys            

- no dobra, to co mamy wszystko, puszczamy w eter..

- poczekaj ja, ok dobra, enter - poszło  :)


**************************************************************************************************************************************************nasze relacje 2016

**********************************************************************************************************************************************************************





                   Rok 2015 nie należy do bardzo obfitych lat zlotowych w naszym wykonaniu. Dlatego też z wielkimi nadziejami jechaliśmy do Inowrocławia do Kolegów z 126p Inowrocław.  Po ponad dwóch godzinach podróży docieramy do Inowrocławia  na parking przed pływalnią Delfin i tu ... lekka  konsternacja  - za czym kolejka ta stoi? Nigdzie ten punkt programu nie jest idealny, bo trochę długo, bo trochę zamieszania,  ale trudno - tak jest wszędzie - rejestracja.
Wjeżdżamy  na plac, nazwijmy go terenem zielonym, ustawiamy się zgodnie z sugestią organizatora, przyklejamy lepy i ... widzimy naszych przyjaciół: Czestera, Marzenę i Przemka, spotykamy kolegów z Ciechanowa: Pawła i Roberta, Rafała ze Zgierza i wielu innych.




Tereny zielone przy kompleksie sportowym były bazą dzisiejszego zlotu. Tu można było dostać kawę lub herbatę bez ograniczeń, kiełbaskę z grilla i grochówkę z ..kuponu a na koniec  jak się zasłużyło - zwycięską nagrodę. Pierwsze co nas uderzyło na placu to mnogość aut.



Później dowiedzieliśmy się od Organizatorów że wszystkich pojazdów było ponad 230 sztuk, to już jest poważna cyfra. Na placu mogliśmy podziwiać auta zachodnie, auta wschodnie  oraz naszej rodzimej produkcji - samych fiacików przyjechało do Inowrocławia ponad STO.



jak wspomnieliśmy powyżej - ponad 100 Fiatów 126p.



Jedną z atrakcji zlotu był darmowy przejazd po mieście autobusem "Ogórkiem". Ogórek był naprawdę atrakcją bo wykonał kilka a może kilkanaście kursów -  zawsze w pełnym składzie.




Około południa pojechaliśmy paradą przez niemały przecież Inowrocław na parking marketu.  Tam rozegrano konkurencję sprawnościową w której nawet ja wziąłem udział, ale o tym za chwilę.  Jeszcze o paradzie - nie wiem jak Organizatorzy to zrobili, ale takiej współpracy z Policją chyba nigdzie nie widziałem. Każde, nawet najmniejsze skrzyżowanie obstawione. Radiowóz z Policjantem tudzież motocykl - pełen podziw i pełen szacunek. Dodam jeszcze że kolumnę prowadził samochód Straży Miejskiej. 
Miałem CB radio włączone i tu następne zdziwienie. Miasto trochę przyblokowaliśmy naszymi autami, a na CB spokój. Oczywiście kierowcy pytali - co się dzieje, dlaczego korek itp. Otrzymawszy odpowiedź dziękowali i czekali w spokoju - czyżbyśmy normalnieli - OBY
.



Uwaga, strat! Pięć piłeczek do tenisa na asfalcie, za autem opona z wyciętym otworem i jazda - zbieramy piłeczki do opony, oczywiście na czas. Ja zebrałem trzy i uplasowałem się gdzieś w połowie stawki.

Po "oponowo - tenisowej" zmaganiach  również  paradą  i również perfekcyjnie zabezpieczoną przez Policję wróciliśmy do kompleksu sportowego na grochówkę, kiełbaskę z grilla i następne konkurencje: np narty czy rzut oponą.

 Około 17:00 rozpoczął się ostatni etap zlotu, dla wielu bardzo ekscytujący - nagrody. Możecie sobie wyobrazić jakie było moje zdziwienie gdy usłyszałem swoje nazwisko -  nagroda za najładniejszą felgę przypadła mi, przedstawicielowi fan'a 126p - Wielkie Dzięki



Pora na małą refleksję - pierwszy raz byłem na zlocie Fiata 126p i klasyków w Inowrocławiu i .... i było warto tu przyjechać.  Czy czegoś żałuję -  tak żałuję, mieliśmy choć na chwilę wpaść na tężnie - nie starczyło czasu ..... bo zlot był taki fajny  :)



crys7



*************************************************************************************************************************************************************  nasze relacje 2015

************************************************************************************************************************************************************************************


III Piknik Czestera - Poznań 03 -05 VII 2015

                  Początek lipca to od trzech lat czas Czestera. Fan 126p od początku poznańskiego pikniku chętnie bierze udział w imprezie, nie inaczej było i tym razem. Co prawda w tym roku zabrakło z naszej strony na pikniku Zielaka, Darka i Zimnego, ale dojechali Ćwirki.


Od wczesnego popołudnia w piątek Czester witał swoich gości - jak zwykle serdecznie, jak zwykle rodzinnie.



Dużo osób dojechało późno w nocy, również nasza Grazia z ekipą warszawską. Nie było wyboru, nocne rozstawienie namiotu trzeba było zaliczyć.



Tym razem Czester przygotował dla swoich gości dwie podstawowe atrakcje  - "Muzeum Ziemi" i a może przede wszystkim pobyt w Puszczykowie, willi Arkadego Fiedlera. 
Arkady Fiedler to słynny polski podróżnik z czasów międzywojennych, także żołnierz i pisarz. To spod jego ręki wyszedł wolumin sławiący polskich pilotów w bitwie o Anglię - "Dywizjon 303".  Jego dom to teraz muzeum a największym eksponatem (stojącym w ogrodzie) jest replika okrętu Krzysztofa Kolumba "Santa Mariia"  oraz samolotu w jakich Polacy walczyli o Anglię. Swoją drogą Santa Mariia wydała nam się malutką łupinka - jak można takim maleństwem przepłynąć ocean? - widocznie można.







Dziś tradycje podróżnicze sławnego dziadka kontynuje  wnuk, również Arkady i również podróżnik. Spotkaliśmy się z panem Arkadym w salce kinowej gdzie obejrzeliśmy film i porozmawialiśmy z podróżnikiem,  który - Fiatem 126p objechał Afrykę od południa do jej północnych krańców. Po raz kolejny zostało udowodnione że małe Fiaty potrafią wiele i wzbudzają duże zainteresowanie - nawet na tak egzotycznym lądzie jakim jest Afryka.
Z Puszczykowa pojechaliśmy do Muzeum Ziemi obejrzeć m.in wielkiego meteoryta, który jest z żelaza i ...rdzewieje


Po dniu pełnym atrakcji wróciliśmy do posiadłości Czestera, a tam jak zwykle czekała na nas pyszna grochówka i węgierskie leczo. Należy w tym miejscu przypomnieć że Piknik Czestera choć impreza kameralna swoim zasięgiem obejmuje duży obszar Polski i nie tylko.
Do Poznania zjechali maluchowicze niemal z każdego rejonu Polski oraz ekipy z Węgier i Holandii.




Różne konkurencje sportowo, zabawowo - rekreacyjne jak chociażby podjazd rowerem pod górę dopełniły obraz jak zwykle udanej imprezy.
Tu się troszkę pochwalimy - jednym ze zwycięzców została nasza Zuzia - gratulujemy.

 Na koniec wręczenie nagród, wspólne zdjęcie i taniec z ogniem.




Dziękujemy Organizatorowi, naszemu Przyjacielowi Czesterowi za kolejną super imprezę, jak i wszystkim Uczestnikom że mogliśmy się z Wami spotkać, niezależnie od barw klubowych - bo to sprawa jak nam się wydaje drugorzędna.

Dziękujemy za rodzinną atmosferę Pikniku i do zobaczenia za rok.


zdjęcia: Elżbieta Nagy
               Metaltymek


crys7

************************************************************************************************************************************************************nasze relacje 2015
*********************************************************************************************************************************************************************************



Garwolin  11-12 2014 Tłokowisko


Tłokowisko? Fajna nazwa ale co to jest ? Garwolin – zakończenie sezonu 2014.
To pierwsze informacje jakie do mnie dotarły na temat ostatniego zlotu sezonu 2014 na którym byłem. Okazuje się że kilku fanów na tej imprezie tez będzie – jadę.
Fan’ti przygotowany i 11 października we wczesnych godzinach rannych ruszam na Warszawę, niestety sam, ale czasami tak bywa.
Już z Warszawy jedziemy większą grupą i jest fajnie, no może by było fajnie żeby nie ... korki. Czasami się zastanawiam jak ludzie z okolic Warszawy potrafią żyć i się przemieszczać, masakra – noga za nogą, koło za kołem przepychamy się przez Górę Kalwarię i dalej – około 13 jesteśmy w Garwolinie. Udało się.

Wjeżdżamy na plac, widać że jest to miejsce miejskich imprez plenerowych: duża scena, bar z kawą i ciepłymi posiłkami, miejsce zabaw dla dzieci a wszystko w zakolu rzeki – ładnie. Witają nas koledzy w uniformach milicji z minionej epoki, obok stoi Fiat 125p w milicyjnych barwach – ustawiamy się jeden koło drugiego i już widzimy przyjaciół z Wołomina.

Tłokwisko, to nie tylko maluchy (jest nas koło 30 aut), poza tym są mercedesy, duże fiaty, auta amerykańskie, francuskie, jest duża reprezentacja motocykli. Piękna pogoda sprzyja spacerom i oglądaniu aut, później kilka konkurencji sprawnościowo zabawowych a wszystko przy muzyce płynącej ze sceny.
W pewnym momencie milknie muzyka i wszystkie maluszki zapraszane są pod scenę – „Strzelanie z tłumików” ale nie bez powodu – Organizatorzy imprezy i brać maluchowska w ten jakże „fiacikowy” sposób oddała cześć naszemu Przyjacielowi – Jackowi Poziomkowi – Panowie to Wielki Gest – Bardzo za to dziękujemy.

***
Godzinny spontan po mieście to następny punkt programu, zostaliśmy wypuszczeni na miasto po 5 aut żeby mieszkańcy Garwolina nas zauważyli – no i zauważyli.
Rozdanie nagród to ostatni punkt programu w którym wzięliśmy udział, potem miała być dyskoteka i super zabawa – myślę że była.
Bardzo dziękujemy organizatorom za dzień spędzony w miłym towarzystwie. Ja osobiście odwiedziłem następne miasto w którym do tej pory nie miałem przyjemności przebywać – to następna wartość dodana do imprezy.

Nadmienię jeszcze że fan126p nie wrócił z Tłokowiska bez nagrody – nagroda za przejechany dystans na zlot przypadła Klosowi – Dziękujemy i Gratulujemy.
...i do zobaczenia za rok.

crys


************************************************************************************************************************************************************************************

***************************************************************************************************************************************************************** fan relacje 2014


W dniach 4 - 5 października w Węgierskiej Górce odbył się już 4'ty Beskidzki zlot Fiata126p.W tej imprezie z naszej ekipy miały uczestniczyć dwa maluszki, jednak problemy techniczne Poziomkowoza zmusiły nas do pozostawienia go w garażu.

 W drogę ruszyliśmy około jedenastej jednym maluszkiem w towarzystwie mercedesa z bisem na lawecie, prowadzonego przez Czestera. Późnym popołudniem bez problemów dotarliśmy do Bielska Białej do Muzeum Fiata126p gdzie pozostawiliśmy mercedesa z lawetą a Czester zasiadł za kierownicę swojego bisa. Tam też naszą grupę zasiliły jeszcze dwa zaprzyjaźnione maluszki i wyruszyliśmy w dalszą drogę.

 Do Węgierskiej Górki dojechaliśmy wieczorem. W ośrodku JAZ odbywała się rejestracja nowo przybyłych i rozlokowywanie w kwaterach.
Piątek był dniem na rozruch, a kolejne załogi przybywały w zawrotnym tempie. Sobotę rozpoczęliśmy od przejazdu do miejscowości Milówka gdzie mogliśmy uczestniczyć w zdjęciu ustawiając nasze auta w napis 'maluch'. Po powrocie do Węgierskiej Górki ustawiliśmy się przy amfiteatrze gdzie każdy mógł podziwiać maluszki. Pogoda nas nie zawiodła, co zachęciło zlotowiczów do przybycia i tak o to na zlocie pojawiło się koło 130 maluchów. Jak co roku na zlocie nie zabrakło ekipy z Węgier, Słowacji i Czech, co świadczy o tym że impreza z roku na rok nie traci na znaczeniu, wręcz przeciwnie - staje się coraz lepsza!

Organizatorzy zadbali o rozrywki dla uczestników dając im możliwość wzięcia udziału w różnych konkurencjach. My próbowaliśmy swoich sił w rajdzie turystycznym który liczył około 33km i prowadził przez piękne rejony Beskidu Niskiego. Po powrocie z rajdu zostaliśmy nakarmieni pyszną grochówką i kiełbaską z rusztu . W godzinach wieczornych odbyło się rozdanie nagród i jakie było nasze zdziwienie gdy organizatorzy ogłaszali wyniki rajdu turystycznego, okazało się że pierwsze miejsce zajęła jedna z naszych ekip .Zwycięstwo to uczciliśmy naszym zlotowym HITEM (orzechówka z mlekiem).

Poranek niedzielny nie był już tak wesoły , okazało się że poprzedniej nocy jacyś wandale uszkodzili kilka maluszków na terenie ośrodka JAZ. – mamy nadzieje że to tylko niesamowicie bulwersujący ale epizod i nigdy i nigdzie już nie dojdzie do takiego zdarzenia.

Po śniadaniu i spakowaniu naszych bagaży ruszyliśmy w drogę powrotną, do Warszawy dotarliśmy w godzinach wieczornych .
Z przyjemnością uczestniczyliśmy w tak dobrze zorganizowanym zlocie oraz już teraz zapewniamy iż z weźmiemy udział w kolejnej edycji. Dziękujemy za gościnę i życzymy sobie, więcej takich spotkań.


wojtek

**********************************************************************************************************************************************************************************

**************************************************************************************************************************************************************** fan relacje 2014


14 rocznica zakończenia produkcji Fiata 126p

Łódź 20 09 2014

22 września minęła 14 rocznica zakończenia produkcji fiata 126p. Z tej okazji koledzy z Łodzi po raz kolejny zorganizowali zlot maluszka - ot taka świecka tradycja. Tym razem zlot odbył się 20 września.
Na Motodromie zjawiło się ponad 30 aut.

Impreza się udała, mimo że na początku pogoda nas nie rozpieszczała, ale dzięki Organizatorom było naprawdę gorąco .Każdy kto chciał, mógł sprawdzić swoje umiejętności na torze wyścigowym.                

Przejazd ulicami Łodzi i mały przystanek na rynku gdzie nasze maluszki były podziwiane przez mieszkańców to następny punkt programu. Na koniec już standardowy punkt program łudzkiego zlotu – Manufaktura.

                    

Dziękujemy Organizatorom za miło spędzony dzień w gronie wspólnych znajomych i przyjaciół.
Dziękujemy też za pamięć o naszym niedawno zmarłym Przyjacielu Poziomku. W biuletynie wydawanym z okazji zlotu ukazał się „foto artykuł” poświęcony Jackowi, a żona Poziomka Grażyna otrzymała honorowy dyplom - Dziękujemy.

W tym dniu 14 lat po zakończeniu produkcji FIATA 126p było miło zobaczyć tyle maluszków naraz w jednym miejscu - musieliśmy być z Wami i ... byliśmy - Dziękujemy

                                                                                                                                                                                               zuza


**************************************************************************************************************************************************************************************

*************************************************************************************************************************************************************  fan relacje 2014


Nasz Kolega i Przyjaciel Paweł Usiądek uczestniczył ostatnio w nagraniu dwóch programów w TVP2 i TVN o Fiacie 126p - oto jego krótka relacja - Paweł Dziękujemy.

Zapraszamy do lektury.


Media o...  Fiacie 126p

      Ostatnio nasze Fiaciki cieszyły się dużą popularnością w madiach, i to nie tylko motoryzacyjnych!

20 Września z okazji 14 rocznicy zakończenia produkcji w porannym bloku „Pytanie na śniadanie” w TVP2 został wyemitowany program pt. „Gwiazdy wspominają swoje maluchy”.

Natomiast 27 września maluszki wystąpiły w programie „Dzień dobry TVN”.

      „…Telewizor, meble, mały fiat – oto marzeń szczyt!”  to fragment piosenki zaśpiewanej przez prowadzących Marzenę Rogalską i Tomka Kamela w jednym z fiacików na nagraniu w TVP2. W innym maluszku rozgościł się Ryszard Rembiszewski który również opowiadał swoje przeżycia związane z zakupem i użytkowaniem swojego maluszka w latach 80-tych.

Kolejnym gościem był Przemysław Saleta, którego poproszono aby zaprezentował jak sprytnie wysiada się z Fiata 126p mając prawie 2m wzrostu.

                                  

Oczywiście były również wypowiedzi obecnych użytkowników i pasjonatów maluszków.

Na nagraniu zawitało wiele ciekawych egzemplarzy m.in. fiat 126p po tuningu z silnikiem 1,2 od fiata punto, fiat 126p limuzyna, kilka klasycznych wersji ST oraz ostatnie wersje FL i EL.

Przybyli goście i użytkownicy fiacików stworzyli wspaniałą atmosferę dzięki czemu nagranie przerosło oczekiwania organizatorów.

      W deszczowy sobotni poranek 27 września nasze autka ponownie spotkały się na Pl. Konstytucji w Warszawie skąd w kolumnie udały się pod Stadion Narodowy na spot zorganizowany przez stację TVN.

Choć nagranie było krótkie to prowadzący Filip Chajzer stworzył wyśmienitą koleżeńską atmosferę spotkania .

                                                                                                                                           

Przybyło około 20 maluszków w różnych wersjach i rocznikach od najstarszych ST poprzez modele FL, Bis, aż po ostatnie roczniki wersji EL.

      Dzięki tym i innym nagraniom wierzymy że pasja do Fiacików trwa i będzie trwała zawsze…

                                                                                                                                      Paweł Usiądek



********************************************************************************************************************************************************************************

*********************************************************************************************************************************************************** fan relacje 2014




Na początku września w Koźminie Wlkp. Odbył się już 4 zlot fiata 126p. Impreza jak co roku odbyła się na terenie liceum ogólnokształcącego im. Powstańców Wielkopolskich. Na zlot przejechało ponad 150  maluchów i kilka innych klasyków. Jedną z wielu atrakcji było bicie rekordu w utworzeniu jak najdłuższego konwoju z maluchów, nie pamiętam wyniku ale korowód robił wrażenie.

                                                

Wiele różnorakich konkurencji zapewnił tez pan Paterek na terenie szkoły dla kierowców , miedzy innymi jazda slalomem na czas z kubkiem wody na masce.
Paradą przez miasto wróciliśmy na teren LO gdzie czekała już na wszystkich gorąca grochówka i zimne napoje.



Rozdanie nagród i dekoracja zwycięzców zakończyła zlot. Jak zapowiedział organizator przyszłoroczna impreza ma być już dwudniowa – trzymamy za słowo i pozdrawiamy organizatorów.

a podsumowanie? Fajna impreza
                                                                                                      sajmon

   

*******************************************************************************************************************************************************************************

************************************************************************************************************************************************************ fan relacje 2014


Piknik Czestera 

czyli

II Międzynarodowy Poznański Rajd Maluchami z Czesterami.

Relacjonując I Poznański rajd Stajni Czestera, pisaliśmy „piknik”, dlatego że Organizator tak właśnie nazwał tę imprezę.

Już wtedy zastanawialiśmy się, czemu taka nazwa ? Skoro było mnóstwo atrakcji, od rajdu na orientację po akrobacje w małpim gaju.

Już wtedy uważaliśmy, że nazwa piknik zaniżyła mocno rangę tego zlotu, jak i nie oddaje w całości nakładów pracy i starań Organizatorów.

Zatem Gdy wprowadzająca w błąd nazwa się powtarza, my, jako portal to naprawiamy i nazywamy Zloty w Stajni Czestera:

M.P.R.M.z.C Poznańskim Międzynarodowym Rajdem Maluszkami z Czesterami.,

Gdyż w naszej ocenie nazwa „piknik” nie oddaje a wręcz zaniża rangę spotkania.

Uzasadnienie:

- Rajd na orientację, pozwalający uczestnikowi na swobodne zwiedzanie zabytków oraz kultury regionu poznanie.

- Mega konkursy, i tu trzeba wspomnieć, że Organizator lokalnym patriotom jest i układa tę część tak, by uczestnicy Poznańskiego Rajdu Maluchami z Czesterami wyjechali bogatsi, nie tylko o miłe wspomnienia, ale i o worek wiedzy o kulturze regionu.  Zmusza wręcz do grypsowania po ichniejszemu, (czyli mamy okazję poznać gwarę regionu – to bardzo cenna wiedza przekazana w formie zabawy)

Dla nas bardzo cenna – gdyż zanika nasz język Polski, wypierany przez obce zamienniki, a regionalną gwarę to już mało kto pamięta - że jest i kiedyś w każdym regionie inna była.

„Polacy nie gęsi swój język mają” – a nawet kilka, bo są jeszcze tacy co regionalne gwary przypominają.

- Poczęstunek, ciężko jest to ubrać w słowa, trudne zadanie, bo poczęstunek to za mało powiedziane.

Uczestnicy poczęstunkiem mogą nazwać zaproszenie na kawę, herbatę i deser do jednego z najpopularniejszych restauracji na Poznańskiej Malcie.

Pozostała część, jeśli chodzi o wyżywienie to - Prawdziwa Polska Gościnność i tu celowo nie chcemy wymieniać potraw serwowanych przez 3 dni zlotu, gdyż moglibyśmy którąś niechcący pominąć.  Nie wszystkie też byliśmy w stanie spróbować.

Zatem jeśli chodzi o kulinarną część – to wystarczy, jeśli powiemy, że nie trzeba było brać prowiantu ze sobą. Między posiłkami, na które z całą stanowczością zaganiali Organizatorzy, do dyspozycji uczestników była kuchnia wyposażona w ciepłe i zimne przekąski

każdy o dowolnej porze dnia i nocy mógł wchodzić do ogólnodostępnej kuchni i kosztować do woli, co tam, kto woli. 

Każdy z uczestników miał zapewniony wikt i opierunek (łącznie z napojami regeneracyjnymi) przez całe 3 dni Poznańskiego Czaderskiego, Rajdu maluchami z Czesterami.


Jak widać, doświadczenie nabyte na licznych krajowych i tych za miedzą zlotach, oraz wrodzona gościnność wyssana z mlekiem matki, no i te wpojone paskiem od spodni przez Ojca, Głównemu Organizatorowi zasady postępowania z Człowiekiem, przyniosły efekt:


Poznańskiej Załodze Stajni Czestera udało się za jednym zamachem, dokonać czegoś, co jeszcze nikomu na żadnym zlocie się nie udało,

wielu się starało, wielu miksowało i z różnych zlotów po trochu ściągało, te atrakcje co wypaliły naśladowali. 

Lecz to zawsze kopie są, a kopia zawsze będzie kopią, nazewnictwo jak i zachowania czy repertuar konkurencji dobierania. 

Wcześniej nikomu jeszcze nie udało się dokonać wydawałoby się rzeczy niemożliwej.

Czyli nie wpuszczenia nudy na to znaczy -  Prezentacji aut dla mieszkańców odwiedzanej miejscowości.

Próbowali różni i metod było wiele, my np. próbowaliśmy organizować pokazy i konkurencje właśnie w tym momencie, czyli podczas prezentacji.

Prezentacja aut w Poznaniu miała miejsce na Malcie, gdzie do dyspozycji odwiedzających to miejsce na  mnóstwo atrakcji,

Kolejka Górska, Mini Golf, z górki na pazurki i wiele innych.

  

Tu trzeba wspomnieć, że identyfikator uczestnika zlotu zapewniał dostęp do wszystkich atrakcji bez limitu

można było bez ograniczeń korzystać z jednej wybranej lub wszystkich bez limitu.

 

Dużo by się pisać chciało, lecz na ekranie miejsca mało. To zakończyć by wypadało.

Na pożegnanie Czester Disko, prowadzone przez Ściągniętych z Mazowsza DjZimny i DjDaro,

nie dali pospać mieszkańcom Poznańskiego starego miasta.

Niepotwierdzone jeszcze informacje donoszą, że i okolic. ;) ......


 

Portal fan126p.pl dziękuje Stajni Czestera oraz Miastu Poznań za Gościnność w imieniu Gości oraz swoim.

poziomek


  *******************************************************************************************************************************************************************************

*******************************************************************************************************************************************************  fan relacje 2014


Wołomińskie Spotkanie z Fiacikiem  14 06 2014

trzecie spotkanie fan'a 126p



Jako organizatorowi  Wołomińskiego Spotkania z Fiacikiem nie wypada nam relacjonować tej imprezy , dlatego też przedstawiamy suche fakty.
Mieliśmy zaszczyt gościć w Wołominie 38 aut z 17 miast niemal z całej Polski.
Nie bacząc na "słabą" prognozę pogody ( która niestety częściowo się sprawdziła) przyjechaliście do nas z:
Warszawy; Poznania; Lublina; Kielc; Ostrołęki; Ciechanowa;  Legionowa; Zdworza; Morąga; Duczek; Kwidzyna; Lasek; Łomianek; Żeliszewa Dużego;Zalewa; Sierpca i Wołomina.
Ponad 70 osób - Dziękujemy

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Przedstawiamy Zwycięzców poszczególnych konkurencji

Najładniejsze i najbardziej stuningowane auta spotkania - auta wybrane głosami uczestników imprezy


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

nasz wybór - najstarsze auto, największy dystans przejechany na zlot i gościnnie - najładniejszy nie fiacik spotkania

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

zwycięzcy konkurencje rekreacyjno - sportowych




~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Po oficjalnym  zakończeniu spotkania i rozdaniu nagród zagrał nam zespół "VIZZA"



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Składamy podziękowania naszym sponsorom



oraz
Straży Miejskiej i Panu Burmistrzowi Miasta Wołomin Ryszardowi Madziarowi  który zaszczycił nas swoją obecnością na wołomińskiej "patelni" - Dziękujemy
Dziękujemy również Kolegom DJ Mochael i DJ Maiko
a przede wszystkim
Wam Wszystkim Uczestnikom Wołomińskiego Spotkania z Fiacikiem


************************************************************************************************************************************************************************************

********************************************************************************************************************************************************** fan relacje 2014

                                                                                                                                   

W okolicy dawnej Stolicy Polski Krakowa zorganizowano rajd turystyczny. Trasa rajdu wiodła po malowniczych i krętych drogach Jury Krakowsko – Częstochowskiej.
Postanowiliśmy tam pojechać.
Dwie załogi Fan’a : Zielak z Kolegą Tymkiem z Warszawy i crys z Sierpca ruszyły skoro świt 23 maja. Około południa zajechaliśmy na Camping w Korzkiewie (10 km przed Krakowem). Kilka załóg już było, w tym nasz Przyjaciel Czester. Na przywitanie wspólna kawa z kuchenki gazowej rodem z lat 80tych i mnóstwo śmiechu – to początek zlotu.

       

Formalności rejestracyjne , rozstawianie namiotów i rozmowy ze zlotowiczami dopełniły resztę dnia – jutro zaczynamy rajd.
Po odprawie rajdowej, kilka minut po 10,00 pierwsza załoga ruszyła na trasę. Nasza ekipa wyruszyła razem : Tymek, Zielak i crys – to był nasz rajd zespołowy.

      

Trzymaliśmy się dzielnie wszystkich wytycznych i nakazów zgodnie z książką rajdu – zwiedzaliśmy ruiny zamku w Ojcowie, dmuchaliśmy w ... balonik, sprawdziliśmy rok budowy kapliczki na wodzie (1901), byliśmy w Jaskini Nietoperzy, odgadliśmy zagadkę na punkcie kontrolnym -  w końcu przejechaliśmy przez rzekę (Tymek) , ale ...pokonało nas ... GRADOBICIE.

                     

Niesamowity upał skończył się około 15 tej  ulewą i bombardowaniem kul gradowych , na szczęście nie były to kule wielkości kurzych jaj. Staliśmy 15 / 20  minut na poboczu, czekając zmiłowania – w końcu postanowiliśmy wrócić do bazy.
Drogami które miejscami przypominały rwące potoki około 16 znaleźliśmy się na  Camping a tu – tylko lekki deszczyk i to przez chwilę.
Po obiedzie postanowiliśmy dokończyć rajd (już poza konkurencją) – pojechaliśmy na Pieskową Skałę, zobaczyć Maczugę Herkulesa i pospacerować po dziedzińcu zamku ( kręcono tu zdjęcia do niezapomnianego „Janosika”).

        

                   

Dzień skończył się wspólnym ogniskiem.
Camping Korzkiew jest umiejscowiony bezpośrednio pod nie dużym  zamkiem, często na niego spoglądaliśmy i postanowiliśmy – jedziemy na górę pod zamek. Droga na zamek była szutrowa i bardzo stroma, crys miał wątpliwości, ale .... – co nas nie zabije to nas wzmocni. W niedzielę rano wjechaliśmy niemal na dziedziniec zamku, na jedynce, pod górę -   udało się.

        

Niedziela to wyjazd do Krakowa do Muzeum Inżynierii Współczesnej i tam zakończenie imprezy – postanowiliśmy pojechać tam nieco wcześniej. Zaparkowaliśmy auta na wewnętrznym parkingu  muzeum i ruszyliśmy na miasto. Pobieżnie oczywiście, ale zwiedziliśmy : Wawel, Smoczą Jamę,

     

Kościół Mariacki i Sukiennice – w Krakowie duch historii jest wszędzie obecny. Około 13 stej wróciliśmy do muzeum , maluszki już tam były. Po chwili organizatorzy zakończyli zlot rozdaniem nagród dla zwycięzców – czas do domu.

       

                                                                                                                  ***
Dwa zdania podsumowania – co by nie mówić o organizacji imprezy koledzy na południu mają łatwiejsze zadanie – krajobrazy, krajobrazy i jeszcze raz krajobrazy – na płaskim jak stół Mazowszu takich widoków po prostu nie ma. To co że naszym skromnym zdaniem rajd był trochę za długi (100 km),  a burza pokrzyżowała nasze plany ukończenia rajdu – nie żałujemy tego wyjazdu – fajny zlot.
Dziękujemy Organizatorom i Wszystkim Uczestnikom imprezy za wspólnie spędzony czas – było super

Ps: Z kronikarskiego obowiązku wspomnimy tylko: że przez większość rajdu Zielak miał kłopoty z zapłonem (w końcu usunięte) a crys musiał wymienić regulator napięcia.

crys


****************************************************************************************************************************************************** fan relacje 2014

********************************************************************************************************************************************************************************





Fani Czterech Kółek szukają malucha.
Nie tak dawno oglądaliśmy program o Syrence, najwidoczniej włodarze programu „Fani czterech kółek” z Mikem na czele postanowili iść za ciosem i znów odwiedzili Polskę. Prawidłowy tok myślenia, bo w Polsce wyprodukowano łącznie 3 318 674 sztuk Fiatów. Oglądali, przebierali, z ludźmi się spotykali i jak słyszeli cenę to płakali. Bo albo „Maluszek” był droższy od pieniędzy, albo kosztował tyle dolarów ile miał kilometrów przejechane. Oto mała foto relacja z poszukiwań w Warszawie.













Na koniec kilka wspólnych fotek





również z Fan'em 126p




https://www.facebook.com/MrWheelerDealer?fref=pb&hc_location=profile_browser


Tę relację czytacie dzięki Michałom: Żurawskiemu i Wilanowskiemu, koledzy zaprosili nasz portal do pomocy w poszukiwaniach  i spotkaniu  –  Dziękujemy.


poziomek



******************************************************************************************************************************************************    fan relacje 2014

*********************************************************************************************************************************************************************************

         Zakończenie sezonu zlotowego 2013

Kwidzyn (05-06 10 2013)

Kwidzyn - miasto województwa pomorskiego było tym razem areną ostatniego zlotu w sezonie 2013. Wszystko zaczęło się dość wcześnie. Koledzy z Warszawy i okolic wyruszyli już około północy żeby niemal godzinę spędzić w Sierpcu na stacji Orlenu czekając na crysa.
                                                                                                      ***
Całą ferajną (5 aut) około 6 rano zameldowaliśmy się u Klosa aby skoro świt wypić kolejną filiżankę kawy. Nieco później nadjechał Harry, Wilik i jeszcze kilku kolegów. Dzień zapowiadał się ładnie – choć było bardzo zimno.

             

Wyjazd od Klosa wzbudził duże zainteresowanie. Chyba z piętnaście aut w tym pięknie odrestaurowana „garbata” Warszawa ruszyły do Kwidzyna przed godziną ósmą. Na miejscu zbiórki formalności zlotowe i już jedziemy do Gniewu.

                                         

Na placu przed zamkiem w Gniewie czeka na nas kilka clasyków m.in. czerwona Wołga. Zwiedzamy zamek, lochy i pomieszczenia tortur. Swoją drogą pomysłowość średniowiecznych „śledczych” nie była niczym ograniczona

                        

Wracamy do Kwidzyna, po chwili przestoju idziemy na tamtejszy zamek – również krzyżacki. W miedzy czasie Poziomek rozmawia z reporterką TV Kwidzyn.

                                                  

Na zamku przewodnik w stylu Wojciecha Cejrowkiego ciekawie opowiada o historii budowli i samego miasta, prowadzi do zamkowego..... szaletu. Oglądamy wystawę dzikich zwierząt z okolic Kwidzyna i nie tylko – robimy zdjęcia.

            

Obiad i już jedziemy na campinkg. Dj Zimny i Dj Daro rozstawiają na świetlicy sprzęt – z głośników płynie muzyka, tańczą światła.

                             
 
Na rozdaniu nagród jest przedstawiciel władz miasta, mówi parę ciepłych słów do zlotowiczów.

                                                                                                       ***
                                     Późną nocą wracamy do Klosa, to był bardzo długi dzień i ostatni zlot w 2013 roku.
                                              Do  zobaczenia w sezonie zlotowym 2014.

crys

autorami zdjęć zamieszczonych w fotoreportażu są uczestnicy zlotu

*****************************************************************************************************************************************

**********************************************************************************************************************************************************************************


        Dożynki Parafialne - Samosieczna  (31 08 2013)                              

               Piękny, piątkowy poranek, rozmowa z kolegą w pracy i coś się rodzi, jest plan fajnego wyjazdu. Dożynki parafialne w Samosiecznej pod Bydgoszczą. Rafał ma oryginalny plan „przystrojenia” swojej syreny R20, z duchem imprezy na jaką jedziemy i ..lat z których pochodzi syrena. Po pracy przyszedł czas na mojego fiacika, nie pojadę „golcem”. Rower Ukraina na dach, trochę słomy, jakiś łańcuch i już jest ok.

                                                   

Na pierwszą prezentację swojej artystycznej wizji wybrałem się do mojego serdecznego kolegi – do Klosa. U Grzegorza wymieniliśmy jeszcze maskę na bardziej artystyczną i gotowe. Wpadłem na pomysł - jeździcie ze mną – troszeczkę to trwało zanim się zdecydowali – ale zdecydowali – jedziemy razem Auto Klosa szybko odpowiednio „odzialiśmy” za sprawą pomysłu taty Grześka który podsunął nam świetną ideę – pług od konia. Po chwili pług leżał na bagażniku do tego worek siana, flaga i auto gotowe. Czas spać – ruszamy jutro rano.

                                                                                     

Następnego dnia z ranna pobudka, ostatnie poprawki w charakteryzacji i ruszamy. W Gardei czekamy jeszcze na  Rafała i jego piękną, żółtą Syrenkę. Po przejechaniu kilku km maluszek Marcina dławi się i prycha aby w końcu stanąć – co się stało ? Klos i Rafał szybko diagnozują usterkę – filtr paliwa i już mkniemy dalej. Już prawie na miejscu spotykamy Syrenkę stojącą na poboczu  – znów filtr paliwa. Po chwili pomykamy dalej do kolegi Marka gdzie dojeżdża reszta ekipy.

                            

Na miejscu ustawiamy się w wyznaczonym przez organizatorów miejscu, tak aby wszyscy mogli podziwiać nasze cudeńka.  Potem były kiełbaski z grila, kawa i mnóstwo pozytywnej energii. Wracając zrobiliśmy sobie małą wycieczkę po okolicy. Mimo że dzień można nazwać dniem „zapchanych filtrów paliwa” był to bardzo udanie spędzony czas w miłym towarzystwie. Poznaliśmy mnóstwo wspaniałych ludzi i ich maszyny. Nad nami unosił się duch minionej epoki.

                              

Agata/Marcin



***********************************************************************************************************************************************************************************

***********************************************************************************************************************************************************************************


10 Ogólnopolski Zlot Fiata 126p

Łódź 15 - 18 VIII 2013


To wyjątkowa rocznica, gdyż świętowaliśmy:

  • 10 rocznicę tradycji zlotów ogólnopolskich fiata 126p
  • 40 lat od rozpoczęcia produkcji fiata 126p
  • 13 lat od zakończenia produkcji fiata126p (aka Manufaktura 2013)
  • 10 urodziny klubu Terytorium126p

Klub Terytorium 126p chcąc zaprosić wszystkich posiadaczy i sympatyków fiatów 126p na swoje Urodziny wyraził chęć organizacji Ogólnopolskiego zlotu.

Uzyskał aprobatę większości klubów i rozpoczął przygotowania.

 

Niestety nie da się przedstawić w jednej relacji 1000 publikacji i innych działań promocyjnych.

Ale same przygotowania i zaproszenia zrobiły na nas wielkie wrażenie.

(Jedno z zaproszeń - kliknij w fotę :) )

My, jako portal często pokazywaliśmy ludziom nie z „branży” te publikacje i często pierwszą reakcją było – „ja chcę tam być „ i tak też się stało. Kilka osób z naszego otoczenia, które malucha to nie koniecznie, ale na tę imprezę przyjechali chętnie.

Czekaliśmy z relacją do ostatniej chwili – aż emocje opadną i wypowiedzi będą bardziej obiektywne.

Zebraliśmy wszystkie te wrażenia, opinie i śmiało możemy napisać, że był to największy i najlepiej przygotowany Ogólnopolski Zlot Małego Fiata a pamiętajmy, że Organizator nie tylko za zlot był odpowiedzialny, ale i za wcześniej wspomniane:

  • 10 rocznicę tradycji zlotów ogólnopolskich fiata 126p
  • 40 lat od rozpoczęcia produkcji fiata 126p
  • 13 lat od zakończenia produkcji fiata126p (aka Manufaktura 2013)
  • 10 urodziny klubu Terytorium126p

Specjalne podziękowania i wyrazy uznania dla ludzi zaangażowanych w organizację, bo naprawdę czapki z głów i klękajcie narody.

Jesteśmy portalem niezależnym, chcąc by nasza opinia była obiektywna – przydałoby się coś wytknąć jakieś małe potknięcie czy błąd by nie było za słodko, a uwiarygodniłoby to naszą relację, jako bezstronną.

 

Niestety nie jesteśmy się w stanie uwiarygodnić i jakoś nas to nie martwi, bo po analizach, które zajęły nam miesiąc czasu przed publikacją, mamy tylko pozytywne - poparte faktami opinie.

Ułamek negatywnych, popartych faktami opinii  dotyczył długiego oczekiwania na wyjazd z Ośrodka na Manufakturę, lecz pamiętajmy, że nie ma na to złotego środka.  Gdyby organizator wypuścił wszystkich naraz, to by dopiero był powód do narzekań. Stanął na wysokości zadania podejmując taką decyzję, dzięki temu uniknęliśmy korków na mieście a jedynie przed wjazdem na Manu trzeba było poczekać troszkę, – bo przepustowość obiektu jest ogromna, ale 300 pojazdów w jednym czasie sprawnie wprowadzić na teren i zaparkować to też wyczyn organizacyjny pracowników Ochrony Manufaktury - Dziękujemy.

Do dyspozycji zlotowiczów w ramach składki zlotowej był cały ośrodek.

Boisko do piłki Nożnej.

Boisko do gry w Siatkówkę

Chodnik do Upalania

Miejsce do Grillowania

 Basen i świetlica.

Organizatorzy wypełnili czas od czwartku do niedzieli tak, że nie wszyscy dali radę kondycyjnie wziąć udział we wszystkich atrakcjach. Mimo zapewnionego darmowego transportu na niektóre z nich.

 

Czytając wypowiedzi na forach i rozmawiając z uczestnikami – często słyszymy - „chcę się cofnąć w czasie by przeżyć to jeszcze raz „

A nasz portal sobie i Wam życzy – by organizacją XI zlotu zajął się ktoś, kto był i widział X - bo tak to powinno wyglądać.



******************************************************************************************************************************************

*******************************************************************************************************************************************************************************

Piknik u Czestera to dopiero atmosfera.

Poznań 5 - 7 VII 2013

Piknik międzynarodowy i o nudzie nie ma mowy.

 

Rajd turystyczny, pierwsza klasa

Wyłonił kierownicy Asa

Piękne dziewczyny, rajd prowadziły

Na punkty kontrolne załogi pędziły.

 

Potem powrót do korzeni nam przypomniano.

W małpim gaju nas przywitano.

 

W trakcie tarzana udawania

Kawa herbata, drożdżówka podana.

 

Parada też sprawnie bardzo nam poszła

Zaraz po pora na obiad nadeszła.

 

Antek talenty to on ma, i chytry nie jest, co ma to do grochowej da.

Szkoda było chlebem tracić smaka, bo ta zupa dobra taka.

 

Tacy syci i weseli na samo centrum żeśmy kurs wzięli

By zobaczyć jak się matołki rogami trykają

I pojąć, co one do siebie mają?

 

Ale za tych matołków się obraziły

I przyczyn trykania nie wyjaśniły

 

Troszkę żeśmy pobłądzili, bo przewodnik celowo drogę pomylił.

 

Dalsza część nieoficjalna a w dodatku mocno tajna.

Po prostu dzięki za Super atmosferę dla Uczestników

Oraz Organizatora za zaproszenie i ogrom włożonej pracy w przygotowanie.

Wykorzystane materiały w tej relacji pochodzą od fan126p , Auto Fan Poland , oraz fotografa

Zwerbowanego przez organizatora.



                        

******************************************************************************************************************************

******************************************************************************************************************************************************************************


II Sierpeckie Spotkanie z Fiacikiem (15 VI 2013)

Jako organizatorom tego zlotu (spotkania) nie wypada nam pisać relacji (byłaby ona zapewne subiektywną naszą oceną) - możemy tylko Wam Wszystkim podziękować za super klimat jaki Stworzyliście Wy (uczestnicy zlotu), za tak liczne przybycie i za zaufanie jakim nas obdarzyliście -    Dziękujemy.

Zapraszamy do bramy wspomnień (kliknij w bramę) i przeżyj to raz jeszcze.





*************************************************************************************************************************

************************************************************************************************************************************************************************


II edycja Akademickiego Zlotu Maluchów Częstochowa 2013

Portal fan126p.pl został zaproszony przez Częstochowski Ruch Klasyków na II Edycję akademickiego zlotu maluchów.
Zaproszenie jest, więc nie wypada odmówić, wybraliśmy 2 załogi, które reprezentowały nas na tej imprezie.


Wybierając, nie celowo wybraliśmy te najbardziej krytyczne i złośliwe załogi, to czysty przypadek.
Ale stało się i relacja naszych dwóch największych zakapiorów może być nieco surowa, bo takie już mają usposobienie i krytyczny stosunek do świata.
Dla większości uczestników impreza rozpoczęła się zgodnie z planem, dla większości, bo nasza załoga nadciągająca od strony wawy złapała gumę a że czas podróży wyliczyli bardzo dokładnie to mieli go na styk, więc wymiana koła spowodowała mały debet czasowy.


Ale nie ma tragedii nasza załoga z Jastrzębia Zdroju jest już na miejscu i godnie nas reprezentuje, no i skoro to akademicki zlot, to i te przysłowiowe akademickie 15 minut spóźnienia chyba nam przysługuje.

Niestety zadziałało prawo serii i pechowa załoga przed samą Częstochową znowu popsuła oponę, zapas był standardowo jeden i został już chwilę wcześniej wykorzystany.

Nasz kolekcjoner gwoździ dzwoni, więc do załogi, która już jest na spotkaniu i melduje, że koła zapasowe mu się skończyły, ale trasa z wawy na Częstochowę czysta już jest i żadne gwoździe już nie zagrażają użytkownikom tego odcinka, bo wszystkie zebrał nasz kolega.

Obecny na zlocie kolega biegnie, zatem odmeldować się do Organizatora i usprawiedliwić ucieczkę ze spotkania awarią kolegi, któremu musi zapas dostarczyć.
Organizator bez zastanowienia uruchamia procedurę ratunkową w postaci lawety i po chwili ekipa ratunkowa jedzie w stronę pechowca.
Niedane jednak im było zobaczyć miny warszawiaka, który pewnie by się mocno zdziwił widząc auto pomocy drogowej, zamiast przyjaciela w małym fiacie z kołem zapasowym, bo warszawiak odwołał jadącą już w jego kierunku pomoc, gdyż jadąca na ten sam zlot grupa z Włocławka wypatrzyła naszego pechowca i poczęstowała kołem zapasowym.


Sytuacja opanowana Warszawiak jest już w Częstochowie i szuka miejsca spotkania.
No i znowu zasadzka, jeździ po polnych drogach klnie na organizatorów, że mu strzałek albo jakiś wstążeczek nie powiesili wskazujących drogę, skrzyżowania rozjazdy i zakazy wjazdu, ale żadnej informacji, w którą bramkę wcelować. Jeździł chwilę wybierając losowo drogi kręcił się w koło, sporo znalazł obiektów, nawet tartak zwiedził, ale toru wyścigowego, na którym odbywało się spotkanie nie znalazł.

Zatem dzwoni znowu do przyjaciela, nie szczędząc pochwał Organizatorom za oznakowanie drogi prosi o jej wskazanie.

Przyjaciel wyjechał po naszego zamotańca i doprowadził na miejsce.
Delikatne półtora godzinne spóźnienie zostało w milczeniu wybaczone naszemu koledze.

Ale nasz złośliwiec chce koniecznie podziękować Organizatorowi za to, że wspaniale oznakował drogę i już nawet wytypował godnego podziękowania, kieruje się, zatem w jego stronę z miną mało uśmiechniętą,

przygody po drodze z kołami mają pewnie spory wpływ na wyraz twarzy naszego kolegi a tu mu jeszcze drogę schowali.

Załoga ze Śląska ratuje sytuację, wiedząc, że usprawiedliwianie Organizatora odniesie odwrotny skutek, bo zna paskudny charakter naszego złośliwca. Mówi do niego prosto z mostu (zobacz ile jest załóg – i tylko Ty miałeś kłopoty z trafieniem) to daje do myślenia naszemu zamotkowi i sytuacja uratowana.


Po spotkaniu na torze stwierdzamy, że Częstochowski Ruch Klasyków jest mocno sportowy



i ma ogromny dar przekonywania. Impreza tak dobrze przygotowana, że nawet nasi koledzy wystartowali w próbie sprawnościowej, choć zazwyczaj nie biorą czynnego udziału w takich konkurencjach to tym razem wystartowali i udało im się nawet zdobyć pierwsze miejsce (licząc od końca), ale zawsze to pierwsze i nieważne, z której strony – pierwsze jest pierwsze.


Następną atrakcją był rajd turystyczny i tu mieliśmy pewnie spore szanse na jakieś fajne miejsce poza podium, ale nasze załogi pojechały do wulkanizatora by zlecić hurtowe łatanie opon.
Zajęło to ze 2 godziny już nawet żartowali, że ten wulkanizator to chyba stawkę z wykonaną usługę na podstawie czasu pracy oblicza i że specjalnie się nie spieszy.


Natomiast, gdy pojawił się z dętką, na której było 5 łatek i za chwilę pojawiła się jeszcze jedna to zrozumieli, z czego wynikało tak długie oczekiwanie.
Pan wulkanizator pokazując dętkę, patrzył na naszych kolegów mocno podejrzliwie, zadał pytanie, co to było jakaś kolczatka?
Koszt usługi mile zaskoczył naszych kolegów, takich cen to nawet po znajomości nie ma. 35zł za tyle roboty, bo w sumie na obu kołach było 9 łatek.

Potem nadszedł czas na lans, oraz obiadek w restauracji U SYTEGO i skorzystanie z 10%wej zniżki w zamian za pokazanie dowodu rejestracyjnego od malucha.
Polecamy tą restaurację z czystym sumieniem naprawdę bardzo smacznie i mają 4 kilogramowe golonki (przejęzyczenie pani kelnerki zamiast 400gram powiedziała nam, że nasza golonka waży 4 kg)

Organizatorzy wypełnili czas na rynku konkurencjami z wiedzy ogólnej, bardzo widowiskowa konkurencja.

Bardzo też podobało się przedstawicielom naszego portalu, że Organizatorzy pozostawili dowolność w wyborze zwiedzania miasta, czyli nie kazali za sobą łazić i nie pokazywali nam obiektów, które pewnie większość już widziała, bo to przecież Częstochowa i pozwolili we własnym zakresie zwiedzać sklepy restauracje i inne atrakcje. Dla leniwych, co im się łazić nie chciało cały czas na placu były różnego rodzaju atrakcje i grała muzyka z głośnika.

Parada przez miasto nie wyszła najlepiej, ale to wina uczestników, którzy nie za bardzo mieli na to chęć, szkoda, bo to naprawdę fajny element zlotów. Ale tak jak nam nasi wysłannicy donoszą, to wina uczestników tego spotkania, bo Organizatorzy ten punkt programu zapewnili.
Szybkie odwiedziny akademików oraz runda honorowa pod sceną, na której działo się i grało do białego rana.
Następnie wyciszenie przed snem i zasłużony odpoczynek.


Po powrocie z tej delegacji kolega warszawiak rozliczył koszta paliwa za 800km

Warszawa - Częstochowa - Jastrzębie Zdrój - Warszawa

                      

************************************************************************************************************************************

************************************************************************************************************************************************************************************




Europejski Dzień Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego
Inowrocław  6 V 2013

Ten dzień był okazją do zorganizowania spota Fiata 126p - maluszki z Inowrocławia i okolic wzięły udział w prezentacji przed halą widowiskowo - sportową.



Skład dopisał w postaci: kolega Smyq z dwoma maluszkami ( rost i klasyk), Krystian (czerwony klasyk), Bartosz (jasny FL na rekinach), Kosta z "obciapkowanym"  jasnym maluszkiem i inni nie wymienieni przeze mnie koledzy.
Imprezę zorganizowana przez Inowrocławską Policję przy wsparciu Polskiego Związku Motorowego, Automobilklub Inowrocławski,  Riders Club, OSiR, Automobilklub Kujawsko - pomorski.



O godzinie 16:00 odbyło się nasze spotkanie ze "Stróżami Prawa" i rozmowy na temat bezpieczeństwa na drodze.



Po zakończeniu imprezy nasze maluszki przejechały rundę honorową po Inowrocławiu - można powiedzieć że sezon spotowy na ziemi inowrocławskiej został otwarty.

SidnEj

ps: Inowrocławskie maluszki pozdrawiają FAN'a -  SidnEj Dziękujemy

***************************************************************************************************************************************************************************

**************************************************************************************************************************************************************************


Otwarcie sezonu OKMPM 2013

Ostrów Mazowiecka 13-14 IV 2013

                                                                                       
             
Zima, zima i jeszcze raz zima – kiedy ta jedynie słuszna biel zniknie z naszego krajobrazu. Czas pierwszego zlotu 2013 roku zbliża się nieubłaganie. W Fan’ie postanawiamy – niezależnie od pogody jedziemy na otwarcie sezonu OKMPM, nawet cywilnymi autami.
Kilka dni przed terminem rodzi się nadzieja – zima odpuszcza – jedziemy maluszkami.
13 kwietnia około 6,30 spotykamy się w Drobinie, jedziemy z zawrotną prędkością 70 km/h, po raz pierwszy mamy bagaże w nowo zakupionych przyczepkach – niewiadówkach.



Zdziwienie pozostałych uczestników dróg na widok takiego konwoju było duże, trzy Fiaciki i każdy z ...lodówką na kółkach – Maluszki gdzie jedziecie? – słyszymy w CB zdecydowanie życzliwe głosy. My nie pozostajemy dłużni
- Panowie TIR za nami, puszczamy go – włączamy prawe migacze i zwalniamy – po chwili słyszymy z wyprzedzającego nas TIR’a sympatyczny głos – Maluszki, dziękuję. Odpowiadamy – szerokości – na polskich drogach też może być miło.
Przed 10-tą docieramy do Ostrowi Mazowieckiej, Poziomek już na nas czeka i wychodzi na spotkanie – FAN w komplecie.



Zaczynamy zlot, kwestie formalne, przywitanie z pozostałymi uczestnikami i mały rekonesans po placu przy szkole – oglądamy auta. Jest ponad 30 samochodów.  Maluszki w przewadze ale są także: Polonezy, Duży Fiat, Trabanty, Zastawa, Garbusy i pięknie odrestaurowany czarny Mercedes. Obok merca stoi czarna Wołga, wygląda pięknie – będąc dzieckiem strasznie się bałem tych aut – podobno łapały małe dzieci. Nagle wpadamy na ..oficera żandarmerii francuskiej – Luis de Fines? – Nie, to tylko miły pan w stroju z epoki lat 60, po chwili już wiemy dlaczego jest tak ubrany – przyjechał pięknym Renault 4.



Idziemy na grochówkę i zwiedzamy szkołę -  warsztaty. Jeden z opiekunów szkolnych pokazuje nam W-wę nad którą właśnie pracują, mówi o zapale młodych ludzi do tego co robią – budujące. Na boisku szkolnym tymczasem trwają zawody zlotowe – ja widziałem rzut ....lewarkiem. A pogoda? – na poboczach jeszcze mnóstwo śniegu ale drogi czarne i świeci słońce – jest ciepło.
Ruszamy na paradę. Byliśmy już na wielu zlotach i uważamy ten punkt programu w brew pozorom za najtrudniejszy. Zawsze jest pytanie – czy kolumna przejedzie w całości ? – w większości przypadków niestety nie. Tym razem również nas ...rozerwało.



Na zakończenie ubiegłego sezonu mieliśmy awarię – oby to nie stało się regułą bo nagle słyszę w radio - AWARIA!!! Fan zjeżdża do boku, już kocyk na chodniku a Leszek nurkuje pod auto – tym razem nie zabierak, teraz przegub. Razem z nami zatrzymał się Harry, po chwili dołączył do nas Czarek - organizatorzy zlotu - Panowie Dziękujemy.  Coccolino to czarodziej w mechanice i szybko uporał się z problemem – choć trochę pobrudził.
Parę km dalej widzimy chłopaków z Mińska, mają problem – stajemy. Problemy z paliwem szybko zostały usunięte przez Leszka i jedziemy do Treblinki. Na parkingu przy Muzeum Pamięci i Męczeństwa spotykamy nowych zlotowiczów – Opla Rekorda i Fiata cabrio.

***
Treblinka – miejsce kaźni i męczeństwa – 800 tys ludzi straciło tu życie tylko dlatego że mieli mniej szczęścia od nas – bo urodzili się w piekle na ziemi. W skupieniu słuchamy pani przewodnik, zwiedzamy Muzeum i teren po obozie. Przechodzimy symboliczną bramą i idziemy po mokrym śniegu w las, jak kiedyś oni – ale my wrócimy.



***
Smaczny obiadek i około 16 jedziemy na Camping nad brzegiem Bugu – miejsce zakończenia zlotu. Bardzo ładny, stylowy i pięknie położony ośrodek nad samą rzeką robi bardzo dobre wrażenie.



 Mamy 4 domki obok siebie, w domkach łazienka z prysznicem i ...centralne ogrzewanie – super. Wilik wyciąga muzę i ... zmienia się pogoda, grzmi i pada. Ale to już nie ma znaczenia, burza szybko przechodzi a z deszczem sobie poradzimy. W milej atmosferze Harry kończy zlot i nagradza zwycięzców. W tym miejscu musimy się pochwalić – zostaliśmy wyróżnieni za pokonanie najdłuższego dystansu na zlot – no może nie my, tylko  jeden z nas – Leszek Coccolino – ponad 500 km w jedną stronę – brawo brachu.
W niedzielę śniadanko i czas wracać – około 19-stej ostatni FAN dotarł do domu – koniec.

***
Czas na małe podsumowanie – nie wszystko się udało, nie wszystko zobaczyliśmy ale i tak stwierdzamy jednoznacznie – To był fajny i udany zlot. Dziękujemy Organizatorom, Wszystkim uczestnikom zlotu i do zobaczenia.

crys7

******************************************************************************************************************************

*******************************************************************************************************************************************************************************

********************************************************************************************************************************************************************************


21 12 2012 r

Ostatnią datą w kalendarzu Majów jest 21 grudzień 2012, czyżby ...koniec świata? – spontaniczna decyzja zapadła, jedziemy to sprawdzić – po ponad trzech godzinach jazdy docieramy na....koniec świata.

   

Baner Fan”a 126p początkowo trafił na „kijankę” Wilika aby później zająć zaszczytne miejsce obok tablicy ...koniec świata.

                                                                         

                                             
Przyjechało kilka maluszków.

         

 
Na końcu świata pojawiły się wszystkie ważniejsze telewizje – tu dziennikarz Wiadomości i Polsatu - były wywiady

                                     

Franek rozpalił ognisko?



Podano do stołu

      

jeszcze jedno wspólne zdjęcie na ...końcu świata a wieczorem orkiestra strażacka i lokalna impreza.




**********************************************************************************************************************

*******************************************************************************************************************************************************************************


I Urodziny Fan'a126p



Pierwsze urodziny portalu Fiat Auto Nostalgia 126p Wypadły w terminie zlotu kończącego sezon w Mazowieckim organizowanego przez OKMPM



 Bardzo dobrze się złożyło, bo byliśmy wszyscy w jednym miejscu i nie trzeba było organizować osobnego spotkania a i organizator -




skorzystał na połączeniu imprez, bo urodziny były dodatkową atrakcją -




-  oj działo się działo………






****************************************************************************************************************

******************************************************************************************************************************************************************************


Wyprawa po Ziemi Tomaszowskiej 

Zakończenie sezonu 2012 - Tomaszów Maz. 06 / 07 10 2012


                 Już na zlocie w Żywcu Fan126p zgodnie postanowił – będziemy na zakończeniu sezonu w Tomaszowie Mazowieckim.Skoro postanowiliśmy – to byliśmy – oto nasza krótka relacja.

   

                         Trochę inaczej niż większość zlotowiczów postanowiliśmy zameldować się na miejscu już w piątek – ja z Wilikiem , Coccolino i Poziomek umówiliśmy się w Mcdonaldzie na godzinę 20. Jak to w większości przypadków bywa, ten co ma najdalej przyjechał jako  pierwszy. Na kampingu zameldowaliśmy się grubo po 21, kwaterunek - wilik wyciągnął muzę i można było znów mile pogadać w ciepły październikowy wieczór

 .     

Sobota - Wyprawę po Ziemi Tomaszowskiej - czas zacząć.
Jedziemy przez miasto, trochę rozwlekły ale ładnie wyglądający Tomaszów w jesiennej szacie z przechodniami machającymi życzliwie – znany obrazek ze wszystkich zlotowych miast. Pięknie ułatwiamy sobie przejazd przez większość skrzyżowań – co i róż wyskakuje Poziomek, na następnym Cocolino, Itchi – współpraca układa się fantastycznie – zero przestoi. Zbliżamy się do ronda, jadę trzeci lub czwarty, myślę - czas na mnie – wjeżdżam na rondo, odbijam lekko w lewo i stoję – maluszki bez przeszkód opuszczają rondo – jedynka, gaz i...tryyyyyyyyyyy .... stoję, jeszcze raz - jedyna, gaz i .... tryyyyyyyyy – dalej stoję.

   

- Krystian – ewakuacja – wyskakujemy z auta – za nami już niezły ogonek , spychamy fantiego z ronda na podjazd do posesji - Uf.
W między czasie słyszę przez radio Poziomka – co jest? – odpowiedzi natychmiastowa – stoję, awaria.
Nie zdążyliśmy do końca ochłonąć jak fan126p był już razem – Poziomek, Coccolino i Wilik jak na komendę pojawili się obok mnie

– Szasun Panowie.
Czerwony kocyk i Coccolino już leży pod autem, pierwsza diagnoza – przegub metalowo gumowy, jak się później okazało byliśmy blisko – zabierak. Coccolino z uśmiechem na twarzy wyjął ze swojego bagażnika nowy zabierak i już na spokojnie wymienił zepsutą część, brudząc się przy tym niemiłosiernie – dziękuję.
Na szczęście do końca zlotu nikogo już nic złego nie spotkało.
Przez naszą (moją) awarię troszeczkę opóźnił się pierwszy punkt wyprawy – (i  w tym miejscu chciałbym się na chwilę zatrzymać - Podziękować Organizatorom i Wszystkim Zlotowiczom, każdemu z osobna i Wszystkim razem, że czekaliście na nas - po prostu i zwyczajnie - Dziękuję,)  -    zwiedzanie grot po kopalni ...piasku – tutejszy piasek jest bardzo bogaty w kwarc i początkowo używany jako odświętna posypka w wiejskich chatach, szybko zyskał na znaczeniu jako bardzo dobry wsad do produkcji szkła.

 

Z kopalni pojechaliśmy obejrzeć hodowlę żubrów – Polska jest „żubrowym potentatem”, w kilkunastu hodowlach w całym kraju znajduje się ponad 1200 sztuk tego krewniaka bizona – w Tomaszowie też. Po drodze dodatkowa atrakcja – przejażdżka bryczkami i wszystko w super atmosferze i przy pięknej pogodzie.


Niebieskie źródła na rzece Pilicy to następna atrakcja Tomaszowskiej wyprawy – niebieskie źródełka wybijające z dna rzeki są znane od wieków i ponoć mają właściwości lecznicze. Odwiedzali je nawet carowie rosyjscy i nie tylko. Wygląda to jak plamy rozlanej farmy poniżej lustra wody.

 

Smaczny obiadek i na koniec dnia Konewka. Fan126p postanowił zrezygnować z ostatniego punktu programu i wrócić wcześniej na kamping, ja zostałem wytypowany jako delegat – jadę zwiedzać ...Konewkę. Konewka to małe miasteczko pod Tomaszowem a w nim ostatnia nasza atrakcja – bunkier kolejowy z czasów II wojny światowej. Zamierzeniem Niemców było żeby dowództwo frontu poruszało się pociągami pancernymi i było w miarę blisko działań wojennych. Właśnie na potrzeby takich pociągów powstawały bunkry kolejowe – jeden z nich oglądaliśmy w Konewce.

           

Około godziny 18 wróciliśmy do bazy , na kemping. Z racji tego iż na dniach fan126p kończy pierwszy rok działalności, postanowiliśmy uczcić to właśnie w Tomaszowie. Tak więc był tort, była muzyka, tańce i świetna zabawa do godzin nocnych. Z uwagi że zlot był raczej kameralną imprezą (co nie znaczy że złą) na naszej uroczystości pojawiła się większość zlotowiczów – dziękujemy Wam za to.
Przez Organizatorów zostaliśmy dosłownie obsypani nagrodami, łącznie z wyróżnieniem dla fana126p – dziękujemy.
Jak wcześniej wspomniałem zlot może nie był wielką imprezą ale miał swój charakter i super atrakcje. Zobaczyliśmy ciekawe miasto i jego atrakcje turystyczne, których najpewniej byśmy nigdy nie obejrzeli gdyby nie ludzie z OKMPM i nasze małe blaszane pudełeczkaFiaty 126p.

                                                      

Harry i Kultowy - dziękujemy za super imprezę i do zobaczenia w przyszłym sezonie.



*    zdjęcia zamieszczone w reportażu są autorstwa fan 126p i mogą być wykorzystane przez innych miłośników Fiata 126p
**  więcej zdjęć ze zlotu w galerii

**********************************************************************************************************************

*************************************************************************************************************************************************************************************


II Beskidzki Zlot Fiata 126p w Żywcu

14 / 16 09 2012


                                                                

            Już po wakacjach i po zlotach – ale czy na pewno? A II beskidzki? Na pierwszym nie byliśmy. Coccolino rzuca propozycję: Jastrzębie Zdrój – Żywiec – Jastrzębie Zdrój.
                                                                                              I? .......JEDZIEMY!!!
14 września jeszcze szybka wymiana zdań z Poziomkiem i ruszamy, spotykamy się na „gierkówce” na 401 km. – ustalone. Ja ruszam parę minut po 6 stej rano. Fanti zapakowany po dach, nie wyżej! – na dachu ma dwie wielkie walizy. Około godziny 9 dojeżdżam do Łodzi – dzwoni telefon – Gdzie jesteś, ja już czekam? OOO kur...!!!- mam jeszcze prawie 60 km i Łódź przed sobą, gaz do dechy i melduję się w wyznaczonym miejscu o godzinie ....10,20. Chwila rozmowy, śmiechu, moje tłumaczenie i już mkniemy dalej.

          

Pomału zaczyna zmieniać się krajobraz, pojawiają się pierwsze wzniesienia, teren zaczyna falować, widzimy bełchatowskie kominy i stoimy w częstochowskich i katowickich korkach – nic to, jedziemy na zlot i nic nie popsuje naszego dobrego humoru. Jeszcze tylko mała kawa z „socjalistycznej” kuchenki gazowej na stacji Orlenu, tankowanie i o koło 16 stej jesteśmy w Jastrzębiu.
Sprawy organizacyjne u Coccolino zajęły nam całe popołudnie i wieczór.

              
                W sobotę o 6 rano ruszamy do Żywca. Trzy maluszki w szyku „zlotowym” – czerwony (Coccolino), zielony (Poziomek) i czerwony (crys7) pomknęły  (chwilami nawet ponad 100 km/h) pięknymi śląskimi drogami przez Bielsko-Białe do Żywca. Na SB często zadawano nam życzliwe pytania a Poziomek miał nawet propozycję sprzedaży swego auta, ale odpowiedź była tylko jedna – NIE SPRZEDAJE!!!
         
Jesteśmy w Żywcu i tu chwila konsternacji – gdzie teraz? – dzwonimy do Czestera – Kamping Laguna – po kilku chwilach jesteśmy na miejscu. Zostaliśmy bardzo miło powitani przez Organizatorów i zaproszeni przez Czestera na kawę – Dziękujemy
  
   
Jeszcze tylko wymiana tablic rejestracyjnych na firmowe i można się delektować kawą, rozmową i podziwianiem maluszków. Co prawda część zlotwiczów pojechała już do Elektrowni Szczytowo – Pompowej Porąbka – Żar (my w drugiej grupie) ale i tak na kampingu zostało około 30 aut z dużą grupą gości zagranicznych: koledzy z Czech i Węgier z wesołym policjantem w czerwonej koszulce z dużym orłem na piersi i napisem Polska – to miłe.
       
Parę minut po 9 jedziemy do wspomnianej elektrowni – oglądamy krótki film, dostajemy żółte kaski na głowy i wchodzimy w .....Górę Żar. Idziemy tunelami, oglądamy „centrum dowodzenia” i wielkie turbiny które przetwarzają energię elektryczną w energię....elektryczną z 75 % wydajnością. Ma to sens? Nie czas i miejsce się nad tym rozwodzić – ale ma.
    
                        Następny punkt programu – jedziemy na punkt widokowy na szczyt góry w której wnętrzu przed chwilą byliśmy – na Górę Żar. To tylko 761 m.n.p.m , ale kręcimy raz w prawo, raz w lewo cały czas pod górę a maluszki i ich małe silniczki pracują na maksa. Przed nami rozpościera się piękno beskidzkiego krajobrazu a ciśnienie zatyka uszy. Wchodzimy na szczyt a tam sztuczne jezioro, nieodzowna część zwiedzanej elektrowni – to z tego jeziora potężnymi rurociągami woda podawana jest w głąb góry na turbiny lub odwrotnie, w zależności od potrzeb.
Oddychamy rześkim , górskim powietrzem a nasze oczy napawają się pięknymi widokami.

 
Pada komenda – jedziemy na rynek – w prawo. w lewo i jeszcze raz w lewo zjeżdżamy w dół. W pewnej chwili właściwie nic nie słyszę – auto mi zgasło? – kontrolki się nie palą a na obrotomierzu 750 obr/min, to znów moje uszy się wyłączyły, w ciągu kilku minut zjechaliśmy prawie pół kilometra w dół – uszy nie zdążyły się przystosować.

      

Na żywieckim rynku maluszek stanął przy maluszku skrupulatnie ustawiany przez organizatorów. W swoim maluszku przez moment gościłem małego chłopca, którego tata zapytał w pewnej chwili - czy „młodzieniec” może usiąść za kierownicę? – widziałem radość i dumę w jego oczach.
           Około 16 postanowiliśmy wracać do Jastrzębia, teraz przyznajemy się do błędu -  wyjechaliśmy z rynku w całej kolumnie i w pewnym momencie z przerażeniem zauważyliśmy że ją rozerwaliśmy – kilkanaście aut pojechało za nami – przepraszamy.
Nie byliśmy na pozostałych atrakcjach zlotu, nie zmienia to i tak naszej opinii o tej imprezie – świetny zlot, świetne towarzystwo a wszystko okraszone pięknym beskidzkim krajobrazem.
W niedzielę pożegnaliśmy się z Coccolino i ruszyliśmy na północ, do domu czas wracać. Przez trzy dni zrobiłem 1020 km i nie żałuję ani jednego.
 

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim uczestnikom i organizatorom za super zlot i zapewniamy że beskidzka impreza zajmie w kalendarzu fana126p poczesne miejsce i za rok przyjedziemy do Was większą ekipą i na dłużej.
Dziękujemy

     

*    zdjęcia zamieszczone w reportażu są autorstwa fan 126p i mogą być wykorzystane przez innych miłośników Fiata 126p
**  więcej zdjęć ze zlotu w galerii

***********************************************************************************************************************

**************************************************************************************************************************************************************************************


9 Ogólnopolski Zlot Fiata 126p w Toruniu

17 / 19 VIII 2012



                     W tym sezonie zlotowym kulminacja maluchowskiego święta miała miejsce w Toruniu w dniach 17-19 sierpnia. Z dwóch powodów dla mnie było to wydarzenie szczególne – po pierwsze jechałem do Torunia z całą rodziną, po drugie i to nie tylko dla mnie, ale i dla chłopaków – nie jechaliśmy jako bezimienni zlotowicze - jechaliśmy jako stajnia fana 126p
Około godziny 19,30 trzy auta wyruszyły z Sierpca żeby w Lipnie powiększyć stawkę do 5, a już w Toruniu ostatecznie do 6 fiacików – to już nie zły korowód. . Na trasie kilkakrotnie zadawano nam przez SB życzliwe pytanie – Gdzie lecicie maluszki? Po odpowiedzi najczęściej padały życzenia – Miłej zabawy. Gdy wjeżdżaliśmy  na kamping było już ciemno, ale jedno rzuciło się od razu – mnóstwo aut, zdecydowanie więcej niż rok wcześniej. Później, podczas rejestracji i rozmowy z Fifim padła astronomiczna liczba – 200 Fiacików. I jak rok wcześniej tak i teraz auta były wszelakiej maści i stanu – od pięknych standardów, poprzez indywidualne przeróbki, kabriolety i bisy, po niewątpliwą gwiazdę zlotu – białego jamnika zrobionego z ...trzech aut z luksusową salonką w środku.

      
                         em;  
 Co do gości zagranicznych nie spotkaliśmy Węgrów, ponoć jedna załoga była. Jak co roku na ogólnopolski zameldował się kolega z Czech – Wojciech, oraz niespodziewanie przedstawiciel kraju tulipanów – Holender z którym w sobotę rozmawialiśmy ( a właściwie nasi synowie).

                
Już w Sierpcu jeden z nas zauważył awarię w swoim maluszku, mieliśmy pewne kłopoty ze zlokalizowaniem jej. Ale od czego są przyjaciele – w sobotę ostatecznie awaria została usunięta rękami Klosa. W tym miejscu podziękowania dla Nikity, który poświęcił swój czas i przywiózł część do wymiany – alternator. Klos i Nikita to nasi bohaterowie Torunia.

   
W sobotę od rana Rynek Nowomiejski i przyległe uliczki zostały obstawione Fiacikami, zderzak w zderzak, bok w bok, jeden obok drugiego prezentowały się oglądającej publiczności, oblewane promieniami słońca – pogoda była przepiękna.

                              
     


Następny punkt programu to Motopark – pokaz rajdówek i jazdy zlotowiczów po torze – poczęstunek. Nasza grupa z racji palącego słońca postanowiła troszkę skrócić pobyt w Motoparku i wcześniej wrócić na łono kampingu.

                    
   

Wieczorne rozdanie nagród zakończyło ostatecznie imprezę – w niedzielę koło południa trzy maluszki – czerwony, zielony i...czerwony czyli: Fan 126p pomknęły 10 tką do Sierpca (jeszcze na wyjeździe z kampingu obowiązkowy „balonik”) – a stąd każdy udał się w dalszą drogę - już sam.
                        

           Dziękujemy organizatorom, a Fifiemu w szczególności za możliwość spotkania tylu pozytywnie „zakręconych” ludzi. Dziękujemy wszystkim przybyłym, za stworzenie niezapomnianej „zlotowej atmosfery”.
                                                      Do zobaczenia za rok - na 10 Ogólnopolskim Zlocie Fiata 126p.


      

*    zdjęcia zamieszczone w reportażu są autorstwa fan 126p i mogą być wykorzystane przez innych miłośników Fiata 126p
**  więcej zdjęć ze zlotu w galerii


****************************************************************************************************************
************************************************************************************************************************************************************************************


V Międzynarodowy Zlot Pojazdów Zabytkowych w Zabełkowie

30 VI - 01 VII 2012


Chcemy w Fanie przedstawiać jak najwięcej ciekawych imprez związanych ze starą motoryzacją, jeśli na zlocie jest choć jeden maluszek a my jesteśmy wstanie na zlot pojechać - po prostu tam jedziemy.
Gdy moi koledzy piknikowali u Klosa, ja wybrałem się na V Międzynarodowy Zlot Pojazdów Zabytkowych w Zabełkowie - oto moja relacja.

                    O imprezie dowiedziałem się w ostatniej chwili czyli w piątek przeddzień zlotu . Próba skontaktowania się z organizatorem była bardzo ciężka, nie obierał telefonu . W godzinach wieczornych wreszcie odebrał i plama „niestety nie może Pan przyjechać bo samochód nie ma min. 25 lat” . Zmartwiłem się , ale nie odpuszczałem - krótka rozmowa : „ ale ja jestem z klubu FAN126p” i gość na to: „ jeśli tak to serdecznie zapraszam” szczęka mi opadła . Wykonałem jeden telefonik do Krzysia „Mizerów” szybka decyzja jedziemy . Sobota godzina 11-30 upał niemiłosierny zapis na zlot i wjazd na plac .


Zjechało około 150 aut i motocykli zabytkowych - było na co popatrzeć.

  


O godzinie 14.00 - wspólny wypad paradą do Czech.
    

Autka powoli toczyły się po drodze  -  była nawet obstawa.

 

Zobaczyliśmy piękne okolice Czech i nagleeeeee...... trach - Syrena kolegi stoi. Jako jedyny zatrzymałem się z pomocą.
 

Krótka  diagnostyka silnika - brak iskry na jednej ze świec - cewka. Okazało się że kolega posiada cewkę ... ale w domu. Postanowiłem holować.



Maluszek dostał trochę - ciepło mu było. Po dotarciu na miejsce zlotu - zabawa na całego, oglądanie pięknych aut, super muzyka i zimne napoje.
 



Sobota godzina 21,30 wracamy do domu. Przygotowania do niedzielnego rajdu.

***
Niedziela, godzina 11,00 - start
Wystartowaliśmy super, na punktach kontrolnych poszło nam dobrze - przyjechaliśmy na metę pierwsi. Potem długie oczekiwanie na pozostałych uczestników. około 16.00 wręczanie nagród - i co się okazało?
Ze względu na awarie urządzeń na punktach kontrolnych odwołano rajd i zrezygnowano z nagród. Nie oficjalnie zdobyliśmy 2 miejsce 66 punktów jedna ekipa miała 68 , ale bez nagród się nie obeszło. Nagroda za pomoc w naprawie SYRENKI 105L.



Potem już tylko zabawa i jazda autkami.

 

W godzinach popołudniowych powrót do domu.



*************************************************************************************

**********************************************************************************************************************************


Piknik u Klosa 30.06-1.07 2012

Klos postanowił zrobić delikatnego spocika - jak pomyślał tak zrobił.

 Zaprosił nas na prawdziwe mleko, które pozyskał od życzliwego sąsiada.

 Znaczy nie, że sąsiad mleko wyprodukował, sąsiad ma takie stworzenie, co trawę kosi i przerabia na mleko.

 Trochę się bałem jechać, bo zapraszając wspomniał coś o miodobraniu, że niby miód będzie zbierał.

 To tak trochę podejrzeń nabrałem, że może prosić byśmy mu te pszczoły łapać pomogli,

 co by je z tego mioda wydoił.

Dlatego dotarłem na miejsce na sam wieczór, jeszcze widno było, ale było spore prawdopodobieństwo,

że od rana to już te pszczoły połapali koledzy, co wcześniej przyjechali.

Miałem rację miodek już był pozyskany a koledzy w całkiem niezłej formie jak na ilość pustych naczyń w skrzynkach koło stołu stojących.

Kolacja trwała tak jakoś do 3-4 rano, ale to, dlatego że trzeba czasu by dać radę i z ogniska i z grilla smakołyki pochłonąć, więc się zeszło a i tak nie daliśmy rady spróbować wszystkiego, co gospodarze przygotowali.

Nalegano byśmy nocowali w domu, lecz woleliśmy w namiocie, bo jak już się z murów się wyrwaliśmy to trzeba korzystać z takich atrakcji.

No, ale Klos stwierdził, że ok jak w namiocie wolimy to przynajmniej telewizor nam przyniesie byśmy byli na bieżąco z wiadomościami albo jakiś film sobie obejrzymy nie miał jednak pod ręką takiej ilości kabla antenowego by do namiotu przeciągnąć, więc zainstalował anteną przy namiocie.

 Nocą ktoś strasznie chrapał – podobno, bo ja tam nic nie słyszałem, więc Klos stwierdził, że skoro on nie śpi to i my nie będziemy, zerwał nas skoro świt, że niby burza i ulewa straszna i się boi by nas piorun w tych namiotach nie odwiedził albo woda nie zabrała.

Taka wymówka, bo co to raptem kilka drzew połamało i nam kawałek namiotu poderwało, ale to ten mniej ważny kawałek.

Więc śniadanko obfite obiad jak na weselu ( przez tydzień tyle nie zjadłem, co przez noc i kawałek dnia na tym spocie) i trzeba ruszać w drogę powrotną, bo do domu 260km mimo to, że maluchem to wiadomo szybko drogi ubywa to jednak kawałek jest.

*

Świetny spot świetna organizacja żal tylko rozstawać się było Wspaniali ludzie.

*******************************************************************************************

********************************************************************************************************************************


Kadzidło k Ostrołęki 23 - 24 VI 2012   Wesele Kurpiowskie


Na Wesele przybyły załogi 126p z Łodzi, Sierpca, Ostrów Mazowiecka, Pułtuska, Warszawy.

Były oczywiście też miejscowe fiaciki.

Przedstawiciele portalu Fan126p.pl uczestniczyli tylko w drugim dniu wesela, ale to ten ważniejszy dzień, bo sama ceremonia zaślubin odbyła się właśnie drugiego dnia imprezy.

Takie poprawiny jeszcze przed ślubem, ma to sens taki trening przed uroczystością.

W treningu fiata126p reprezentowały portale OKMPM i TRZYKA Drugiego dnia zostali wsparci przez portale Rererwa126p i Fan126p i tu pragnę nieskromnie podkreślić, że najwyższą frekwencją wykazał się portal fan126p.pl, bo aż jedna trzecia członków czynnie uczestniczyła w imprezie.

Mieliśmy okazję spróbować regionalnych przysmaków oraz poznać wspaniałych ludzi i ich kulturę.

Kurpie to przepiękny region gościnni ludzie, którzy pielęgnują tradycję.

Po zaślubinach i zabawie weselnej Harry zaczął pytać o skansen, w którym my już byliśmy na poprzednim zlocie, on choć był organizatorem tamtego zlotu skansen wtedy go ominął.

Więc oprowadziłem go po skansenie za pomocą książeczki reklamowej Skansenu.

 Były tam fotografie wszystkich obiektów łącznie z psią budą.

Okazałem się tak dobrym przewodnikiem, że stwierdził, że musi to zobaczyć na własne oczy.

 Po skansenie odpoczynek na plaży miejskiej w Ostrołęce.

Nasze maluszki wzbudziły zainteresowanie spacerowiczów i tu Paweł zwany długim Wyprodukował tekst Spotu,

 „Ale te ludziska lecą na rdzę”

W drodze powrotnej Wojtas zaprosił nas do Pułtuska na najprawdopodobniej najlepsze zapiekanki w tym Kraju

 I pokazał, nad czym teraz pracuje.

*

 Podczas tego Spocka delikatnego dostaliśmy inf., że na trasie stoi 126p i potrzebuje pomocy.

Trzeba go sholować 50km do Warszawy. Harry bez mrugnięcia okiem zgłosił się na ochotnika, wydłużając sobie drogę powrotną o ok 4 godziny.

No, ale to rozpoczął Wesele od holowania To i zakończył w taki sam sposób

*

Dziękujemy za zaproszenie mieszkańcom miejscowości Kadzidło Jak i wszystkim obecnym za niezapomniane chwile.


*    zdjęcia zamieszczone w reportażu są autorstwa fan 126p i Maluch Stefan (Facebook)
**  więcej zdjęć ze zlotu w galerii


***********************************************************************************************************************

***********************************************************************************************************************************************************************************


III Zlot Pojazdów Socjalistycznych

Leśnice 25-27 maja 2012



********************************************************************************************************************

***********************************************************************************************************************************************************************************


Dnia 27.05.2012r. odbył się V Bielski Rajd Syrenek.

Razem z Krzysztofem postanowiliśmy się
z nimi spotkać . 

Dołączyło do nas paru kolegów i jedna koleżanka. W sumie 6 maluszków. 

Podczas oczekiwania na wjazd królowych szos małe „rzucenie oka” na pojazdy kolegów. Szymona maluszek jest godny pochwalenia. 

Po krótkiej wymianie zdań nagle nadjechały piękne zatrzymujące dech w piersiach syrenki. 


Przyjechało tych pięknych autek dość sporo, jedna piękniejsza od drugiej.
Gdy wjeżdżały tak na parking jedna syrenka przykuła moje oko. 

Nastąpiła we mnie chwila zadumy – minęło tyle lat od śmierci Ryśka.

.......

Zabawa trwała dalej, podziw dla tych ludzi którzy potrafili przyjechać tymi autami nawet
z miasta Łodzi. Była nawet „Maryla Rodowicz chyba”. 

Byłem pod wielkim wrażeniem i mocno mnie nosiło, ale służby mundurowe szybko mnie wyprostowały. 

Piękne auta super ludziska, ale nie zapomnijmy o naszych gwiazdach, które również są piękne. Ustawka i jest gwiazdka. 

Wspólne podziękowania i po stówce na drogę. 

I oczywiście wspólne zdjęcie. 

Podziękowania dla organizatorów za możliwość spędzenia pięknych chwil z Wami. 



Dziękujemy.

**********************************************************************************************************************************

*************************************************************************************************************************************************************************************


                                    " Sierpeckie Spotkanie z Fiacikiem"  

                                                    Sierpc 13 05 2012

                                

Jako organizator Sierpeckiego Spotkania z Fiacikiem jest nam nie zręcznie pisać relację z naszej imprezy - moglibyśmy być mało obiektywni. Dlatego przedstawiamy relacje jednej z uczestniczek zlotu,  nie zmieniliśmy żadnej literki w nadesłanym tekście, wstawiliśmy tylko zdjęcia.

                                                                                                                              Młoda  relacjonuje zlot w Sierpcu

Krótka relacja.
Dnia 13.05.2012 odbył się wyjazd do Sierpca na spotkanie z Fiacikiem. Organizatorem tego wydarzenia był Portal Fan126p.
Wyruszyliśmy z Zebrdowa o godzinie 6.00. Mimo kiepskiej pogody humory dopisywały wszystkim uczestnikom. Na miejsce dotarliśmy o 9.00. Tam spotkaliśmy Crysa. Z czasem zaczęli zjeżdżać się pozostali uczestnicy zlotu. Miłym zaskoczeniem było pojawienie się FSO 1500, Syreny, Poloneza Caro, Garbusa. 


Fajnie było spotkać się z ludźmi podzielającym naszą fascynację starymi autami. Po zebraniu wszystkich uczestników odbyła się chwila patriotyzmu. Złożono kwiaty i znicze przy pomniku i udano się do aut, i pod eskortą straży miejskiej i policji ruszyła parada Fiatów i nie tylko, po ulicach miasta. Spotkaliśmy się z aprobatą mieszkańców Sierpca, co było widoczne po ich reakcji na widok "maluszków" i innych uczestników parady. Zatrzymaliśmy się na stadionie niedaleko domu kultury. Spędziliśmy tam kilka godzin, niestety początkowo chmury nie chciały ustąpić słońcu. Ku naszemu zaskoczeniu na stadionie pojawili się fani dwóch kółek- motocykliści. Koło godziny 14.30 udaliśmy się na obiad do siedziby ZNP w Sierpcu. Po spożytym posiłku, chwila odpoczynku na bieżni i w końcu wyszło długo oczekiwane słońce. Atmosfera podgrzała się a wszyscy uczestnispan style="font-size:18px;"cy zlotu, autami ruszyli ulicami miasta do zajazdu " Kasztelan", gdzie na polanie odbyły się różne konkurencje. Szukanie talentów dla Smudy, podbijając piłkę panowie popisywali się swoimi talentami sportowymi w zakresie piłki nożnej. Następne konkurencje były bardziej związane z motoryzacją. Toczenie koła slalomem, wywarło duże wrażenie, jak i wiele śmiechu. W tej konkurencji udział brali nie tylko panowie ale i panie. Wkrótce przyszedł czas na "asa kierownicy". Kierowcy startujący w tej konkurencji mieli za zadanie nie zrzucić piłeczki z talerzyka, który spoczął na masce auta. 


W czasie gdy sędziowie ustalali listę nagrodzonych goście oglądali auta, i delektowali się smakiem kawy czy też innych pyszności oferowanych przez restaurację, w zajeździe.Przed ogłoszeniem wyników swoją obecnością zaszczycił nas właściciel zajazdu " Kasztelan", prezentował on swojego "maluszka", który był utrzymany w eleganckim stanie. W obecności gospodarza zajazdu rozdano nagrody w następujących kategoriach:
- " Szukamy talentów dla Smudy"
- " Szukamy mechanika dla ferrari"
- " As kierownicy"
- " Najładniejszy maluch:
- " Najładniejsza komora silnika"
- " Najdalszy uczestnik zlotu"
Po rozdaniu nagród, zostało wręczone Panu Wojtkowi (właścicielowi zajazdu) podziękowanie za udostępnienie terenu i zaangażowanie w całe te przedsięwzięcie.
Właściciel zrobił nam niespodziankę, oprowadzając nas po swojej posiadłości, pokazując swoją kolekcję aut, i motocykli. Po tej cudowniej wycieczce pożegnaliśmy się. Osoby zostające w zajeździe udały się na kolację. Wspólna biesiada trwała dość długo, a wspomnienia i zawarte przyjaźnie zostaną z nami na bardzo długo. 


Młoda

********************************************************************************************************************************

***********************************************************************************************************************************************************************************


                "Maluchem przez Kurpie"    Ostrołęka 21-22 Kwiecień 2012


     

                                 Już na zlocie w Pułtusku koledzy z Ostrołęki zapowiedzieli że bardzo chcą rozpocząć sezon zlotowy 2012 r właśnie u siebie  – w Ostrołęce i słowa dotrzymali.
Wyjechałem z Krystianem o 8 rano i nie śpiesząc się, przy nareszcie pięknej, wiosennej pogodzie po niespełna trzech godzinach dotarliśmy na miejsce. Dużo się mówi o polskich „dziurawych” drogach a tu miłe zaskoczenie. Niemalże cała trasa jaką pokonaliśmy (155 km) przez Raciąż       ( piękna obwodnica) Ciechanów , Przasnysz do Ostrołęki to nowa, prosta droga. Już w samej Ostrołęce były małe problemy z dotarciem na wyznaczone miejsce spotkania, telefony od Poziomka i Jorszczypa, ale jak mówi mój ojciec – „czubek języka za przewodnika” i po chwili byliśmy na miejscu.


Początek jak zawsze i wszędzie - tylko za każdym następnym zlotem więcej znajomych do przywitania i chwila aby z każdym zamienić choć zdanie, dwa. Oczywiście formalności i jeden z ważniejszych punktów programu – naklejenie lepy na szybę – następne trofeum.
W eskorcie Policji (w radiowozie i na motorach), niemal każdy maluszek oflagowany ( ja sam miałem tym razem dwie flagi: Polski i Fana 126p), ruszyliśmy na paradę po mieście. Będę się powtarzał, ale takie zloty to super sprawa dla poznania nowych miejsc i nowych rejonów naszego kraju. Wspomnę jeszcze o bardzo życzliwym traktowaniu nas przez policjantów, którzy zabezpieczali przejazd i blokowali co niektóre skrzyżowania, serdeczny uśmiech na ich twarzach i na koniec gest pożegnania – Dziękujemy.
A mieszkańcy? Ich reakcje – jak wszędzie różne, ale w większości życzliwość i szybkie wyciąganie telefonów komórkowych z torebek i kieszeni aby zdążyć zrobić choć jedno zdjęcie.
W miejscowości Kadzidło zostaliśmy powitani przez tamtejszego Wójta i uraczeni występem zespołu pieśni i tańca "Kurpianka" – piękne stroje, akordeon i tańce z przytupem. Do tego wszystkiego „wodzirej” zespołu w dowcipny sposób przedstawił nam Kurpie i prawa jakie tam panują – jedno mi się właśnie przypomniało: Nie pożądaj żony bliźniego swego – weź córkę. Po występie poczęstowano nas pysznym i „piekielnie” gorącym kurpiowskim bigosem, jak wspominał wodzirej, z „wilka z jednej z watach które akurat nawiedziły te okolice” i pojechaliśmy do skansenu. Tu herbatka i ciasto i ....trochę za dużo przestoju.
Następnie udaliśmy się na wieże widokową (nie którzy z nas) i chwilowo popsuła się pogoda. Pierwsza moja burza tego sezonu nie była aż tak straszna i uciążliwa, co prawda pioruny przecinały niebo nad nami  a deszcz chwilami mocno padał  (może dlatego  grupa się trochę rozjechała), ale udało nam się pozbierać i zajechać do miejscowości Korczaki na ognisko. Co prawda niektórzy już w tym momencie postanowili się pożegnać i odjechać do domów, ale grupa która została była liczna i prężna.
Kilka słów o kwaterunku w gospodarstwie agroturystycznym a właściwie pewnym niedomówieniu. Jeszcze przed ogniskiem pojechaliśmy - grupa nocująca na umówioną kwaterę i tu konsternacja. Pod wskazanym adresem dwóch mocno wczorajszych gości o wschodnim akcencie mówi iż właścicielka jest na weselu i oni o niczym nie wiedzą. Sprawa skończyła się oczywiście dobrze – właścicielka przekazała Nas sąsiadom – byliśmy zakwaterowani – czas na ognisko.


A na ognisku - piekliśmy wcześniej zakupione kiełbaski, piliśmy.... soki, piwa, co niektórzy mocniejsze trunki i świetnie się bawiliśmy przy muzyce z żółtego maluszka do momentu aż deszcz nas nie wygonił koło godziny  23. W miedzy czasie Harry wymyślił dużo za "ambitne" pytania do konkursu na temat Fiacika ( nie tylko moim zdaniem) – za co delikatnie został "zrugany".
Jeszcze tylko na kwaterze dokończyliśmy zaczęte  przy ognisku rozmowy i pierwszy dzień zlotu był poza nami.
W niedzielę dzień rozpoczął się około godziny 10 paradą przez miasto i postojem przy  plaży miejskiej nad Narwią. Ładna pogoda ściągnęła na plażę sporo spacerowiczów i jednocześnie oglądających nasze maluszki.
Wręczenie nagród zasłużonym kolegom odbyło się koło południa i nadszedł czas pożegnań i powrotów do domu – koło godziny 17 byłem w Sierpcu. Dodam jeszcze że najładniejszym Maluszkiem na zlocie zostało auto Kolegi Wojtasa - Gratulacje.
Fajny zlot, miła atmosfera i gościnni ludzie – to pierwsze nasuwające się spostrzeżenia o otwarciu sezonu w Ostrołęce.
Wielkie podziękowania dla Pawła ( przez Poziomka nazwanego Długim – przyjęło się), Harrego i innym nie wymienionym tu Kolegom – Dziękujemy.


*   zdjęcia zamieszczone w tym reportażu są autorstwa fan126p i mogą być wykorzystywane przez innych miłośników Fiata 126p

**  więcej zdjęć ze zlotu w galerii.

********************************************************************************************************************

*********************************************************************************************************************************************************************************

III Spot Warszawa 2012 


Zdolności organizacyjne i zapał to cechy, którymi wyróżnia się kolega Romas
Na spotach, w których On jest obecny nie ma miejsca na nudę. 

 


Wiec tak, spotkaliśmy się o godzinie 19.00 Następnie zgodnie z obietnicą pojechaliśmy w ustronne miejsce.
Tam trening Kropka i Padalca zamienił trasę przejazdu w lodowisko. Tak gorliwie trenowali, że wyślizgali całą trasę.
Co pomogło Tymkowi wykonać popis kaskaderski na pierwszym zakręcie, bo gdy on robił próbny przejazd to w tym miejscu przyczepność jeszcze była, jako taka.

 Po treningu Kropka i padalca zamiast opon lepsze były by łyżwy.

Była gorąca herbatka i kiełbaski przeróżne, tyle że nie byliśmy w stanie tego przejeść.
Grill zimą, no ja to pierwszy raz byłem uczestnikiem grilla zimą w dodatku w centrum miasta.
Co tam pierwszy raz, jak to słusznie zauważyła jedna z Koleżanek, to Ona nie tylko nie jadła grilla zimą, ale nawet nie widziałaby ktoś jadł.

Fakt ja też nie widziałem. Teraz wiem jak to wygląda i smakuje:)

*

Atmosfera naprawdę SUPER koledzy z klubu Ford Probe zajęli się wszystkim, właściwie to Oni wraz z Romasem zorganizowali cały spot i pomyśleli o wszystkim.

Wracając do samej czasówki to koledzy, co tak pilnie trenowali robiąc nam z trasy lodowisko,

w samej konkurencji udziału nie brali, obowiązki nie pozwoliły im zostać do końca spotkania.


 Miejsce 1 zajął zielony Maluch

Nie wiedział chyba, że nagrodą jest – sprzątanie po grillu i wywiezienie śmieci, bo kosza w okolicy nie było.

Miejsce 2 również zielony Maluch


Miejsce 3 standardowo zielony maluch, a mówią, że czerwone są szybsze a tu proszę same zielone.



*********************************************************************************************************************

*******************************************************************************************************************************************************************************



II Spot Fan126p - Warszawa (22 styczeń 2012)

Godzina Spotu została przesunięta w ostatniej chwili z godziny 12.00 Na godzinę 15.00
Ale żeby upewnić się, że koledzy systematycznie czytają forum MFK126p, i Rezerwa126p
Oraz aktualności na naszej stronie pojechałem o 12.00.
Miałem nadzieję, że nikogo nie zastanę, że Koleżanki i Koledzy na bieżąca śledzą wpisy.
No cóż myliłem się, jadąc już na miejsce odebrałem telefon od jednego z zaspanych kolegów z pytaniem, do której tam będziemy?
Wyjaśniłem, że spot przesunięty na 15.00 Usłyszałem ulgę w głosie dzwoniącego i stwierdzenie
„no to zdążę” utwierdziło mnie to w przekonaniu, że kolega Rafał miał rację proponując zmianę godziny spotkania na późniejszą.
Dojechałem na miejsce wysiadam rozglądam się i dumny z naszej małej społeczności stwierdziłem, że nikogo nie ma, czyli pilnie śledzą informacje. Ale poczekam, co by się upewnić i wtedy widzę, że na sąsiadującej z miejscem spotkania stacji benzynowej błąka się jakiś maluszek.
Nie no to przypadek myślę, ktoś po prostu tankował i jest przejazdem.
Ale nie!!! to jeden z naszych asów!!! w asyście drugiego kolegi, co dupowozem dotarł na spotkanie.
Czyli mamy dwa asy, co pilnie śledzą wpisy.
Rozmawiamy tłumaczę, że godzina spotkania przesunięta o 3 godziny.
Myślałem, że zobaczę w ich oczach smutek i żal, ale gdzie tam, mówią, że poczekają a po chwili namysłu stwierdzili, że odstawią malucha, co na letnich oponach dotarł, bo ślizga się jak cholera i przyjadą za 40 minut już dupowozem  i poczekają.
No takich twardzieli to dawno nie widziałem
Pogratulować tylko takiego członka portalowi, z którego jest jeden z tych kolegów.
Jeden jest kandydatem na naszego członka a drugi pilnie przegląda jeden z zaprzyjaźnionych portali.
Tak pilnie, że wiedział o przesunięciu godziny spotkania, ale by tu dotrzeć kombinował już dzień wcześniej jak wyłudzić auto od rodziców, bo jego szerszeń, choć już gotowy do sezonu, to jeszcze nie ma papierka zwanego OC i stempelka potwierdzającego jego sprawność techniczną, którą widać gołym okiem, ale stempelka w dowodzie brak.
By nie ryzykować, że o późniejszej godzinie Samochodu kochana Mama nie użyczy, postanowił brać póki daje i na spotkanie czekać cierpliwie na miejscu.
I tu muszę dodatkowo wspomnieć, że kolega mieszka ok. 40km pod Warszawą, czyli 80km w niedzielę po to tylko by się z nami spotkać.
Nadeszła długo oczekiwana godzina spotkania, mimo że mieliśmy w planach wycieczkę do podwarszawskiego Konstancina na pierogi to, koledzy za nic w świecie nie chcieli przestać dyskutować, więc projekt pierogi upadł na korzyść wymiany poglądów na tematy ogólne.

Pod koniec spotkania uczestnicy zostali poczęstowani klubowymi smyczami zaprzyjaźnionego portalu Rezerwa126p i Kalendarzykami Kolekcja126.pl

Pokazali,  obecne Koleżanki i Koledzy jak i Ci, którzy chcieli dotrzeć na to spotkanie, lecz życiowe sprawy przeszkodziły, że nie straszne Im Mróz wiatr i marznący deszcz, Spot jest ważny a nie pogoda.
Mocno się rozpisałem o koledze, co Dupowoza wyłudził by na spota dotrzeć a zapomniałbym o koledze, co z drugiego końca miasta komunikacją miejską się przedzierał by z nami być.

Obecne na spotkaniu portale: mfk126p.pl, Rezerwa126p.pl, Kolekcja126p.pl, Klasyczny.com, Fan126p.pl


Fot: Maciej i Rafał.


*************************************************************************************************************************

***********************************************************************************************************************************************************************************

***********************************************************************************************************************************************************************************



Podsumowanie Spoty 2011 Warszawa.

Jeśli chodzi o spoty 126p w Warszawie to trzeba przyznać, że to był jeden z lepszych sezonów od dłuższego czasu.

To ogromna zasługa portalu czy klubu, jak kto woli Eskadra126p

To Członkowie tego portalu i tu celowo nie używam słowa klub, bo spoty nie tylko klubowicze organizowali

 a wręcz najbardziej aktywni byli zwykli użytkownicy portalu i przyjaciele klubu.

Tak czy inaczej najbardziej aktywną grupą byli ludzie emocjonalnie związani z Eskadra126p

Oczywiście bardzo chętnie i regularnie obecni na spotach byli członkowie innych portali

I tu wyróżnić trzeba kolegę Wojtas08, który to systematycznie odwiedzał spoty w Wa-wie oddalonej od jego Pięknego Miasta Pułtuska o 60km, czyli żeby z nami się spotkać pokonywał 120km, co 2 tygodnie nie licząc spontanicznych spotkań.

Kolega Wojtas jak zorientowałem się po jego koszulce i oflagowaniu auta jest emocjonalnie związany z Rezerwa 126p.

I w tym miejscu Trzeba wspomnieć też o koledze Tymek, który to emocjonalnie związany jest z Klubem Terytorium 126p tak mocno, że przeznaczył całą tylną szybę w swoim aucie by to podkreślić.

MFK – no i tu się zaczynają schody, ten temat to taka mała zasadzka.

Bo wymieniam portale uczestniczące w spotach i nie zauważyłem na tych spotkaniach żadnej koszulki MFK, ale jak się wejdzie na portal, MFK126p to widać jak na dłoni, że koledzy częściej i chętniej się wypowiadają właśnie na stronach MFK126p niż na stronach własnych portali, nie jest to regułą, ale bardzo często tak jest.

Swego czasu jak osobiście byłem związany z jednym z wspomnianych wcześniej portali zrobiłem takie prywatne rozpoznanie – porównanie ilości wypowiedzi członków.

Wyszło z tych obliczeń, że nawet Admini częściej siedzieli na MFK jak na własnym portalu.

Więc co? MFK trzeba potraktować jak wielkiego brata, który jest wszędzie i wszystko widzi.

Choć czasem Jego nie widać.

Pod sam koniec Najliczniejszą grupą była Trzyka i to właśnie ten portal zamknął spoty w Wa-wie

Mam tylko nadzieję, że niebawem otworzą nowy 2012 sezon i że nie zgubili klucza by otworzyć.

Nie chodzi mi tu o otworzenie sezonu, bo sezon w Mazowieckim otwiera Ostrołęka

 i to Oni zadecydują, pod jakim patronatem i z ramienia, jakiego klubu.

Mam raczej na myśli klucz, którym trzyka zamykała spoty w Wa-wie.

poziomek

**************************************************************************************************************************

***********************************************************************************************************************************************************************************

 

Wycieczka do Pułtuska   (1 Październik 2011)


                      Na zaproszenie do Pułtuska natchnąłem się przeglądając forum MFK. Tylko lekko przyhamowałem i już byłem w innym temacie. Zakończenie sezonu zrobię sobie tydzień wcześniej w Łodzi - pomyślałem. Parę dni później wróciłem do tematu i przeczytałem uważnie – zapraszał Poziomek. Czemu nie? Zastanawiałem się chwilę, czy w ogóle kiedykolwiek byłem w Pułtusku. Byłem, maluszkiem całe wieki temu i była to dość zabawna historia – ale o tym może innym razem.

Jedziemy. Skład nie zmieniony, jadę z synami. W dniu wyjazdu odpada młodszy syn, zachorował. Mateusz jest mądrym chłopcem i nie stawia problemów, zostaje w domu. Na najdłuższy rynek w Europie docieramy przed 10tą, przejeżdżamy koło bazaru. Rynek jest naprawdę długi, stare kamieniczki po obu stronach, przed nami jakby baszta i.... żadnego malucha. Lotem błyskawicy przemknęła mi złowieszcza myśl – nikt nie przyjechał? Mijamy wieżę ratuszową ( wcześniej widzianą jako basztę) za nią na niedużym wygrodzonym placu stoi kilka Fiacików – trafiliśmy.



                               Zaparkowałem koło ładnego maluszka przed którym stały apetycznie wyglądające babeczki z chorągiewkami. Podszedł do nas młody, sympatyczny kolega – właśnie poznałem kolegę Wojtasa. Później przyjechała ekipa warszawska z dobrze mi już znanym Jorszczykiem i Poziomkiem. Na skwerek przed wieżą zameldowały się 24 samochody – może nie dużo, ale dobry klimat tworzą ludzie a tych nie zabrakło. Moje zdziwienie było dość duże, gdy oglądając ( z Jorszczykiem) naprawdę leciwego maluszka znaleźliśmy tam....tempomat. No, może nie taki w dzisiejszym tego słowa znaczeniu, ale sens działania taki sam. Teraz, jak i wtedy urządzenie miało za zadanie odciążyć kierowcę, a ściślej mówiąc jego prawą nogę – cięgno ręcznego gazu załatwia wszystko - jest tempomat .
                       Po odśpiewaniu „sto lat” jednej z uczestniczek, która właśnie obchodziła na spocie urodziny (jeśli były to imieniny, to przepraszam i pozdrawiam), zjedzeniu torcika i wspomnianych wcześniej babeczek (chorągiewkę mam do dziś) ruszyliśmy na paradę.
Pierwszym przystankiem parę kilometrów za Pułtuskiem był okazały dwór magnacki, teraz ekskluzywny hotel w trakcie przebudowy. Po co tam zawitaliśmy – wyjaśnił nam to Tata Wojtasa, opowiadając zabawną historyjkę o tym miejscu i roli jaką odegrał w filmie Stanisława Barei „Zmiennicy”. Ten dwór, wtedy w stanie rozkładu posłużył jako scenografia do filmu, mieszkał w nim główny bohater – kierowca taksówki 1313 – Jacek.
Na regionalne kurpiowskie jedzenie, paszteciki (chyba) w sosie grzybowym, chleb ze smalcem i słodką przekąskę zostaliśmy zaproszeni kilka kilometrów dalej, do Kuźni kurpiowskiej. Jedzenie było świetne, spałaszowaliśmy chyba wszystko. Bardzo miła pani oprowadziła nas po chacie, jej izbach i przybliżyła życie ludzi na tych terenach 100 i więcej lat temu.



                   Z Kuźni kolumna wróciła pod wieżę do Pułtuska. Niecodzienną sytuację spowodowało pojawienie się na spocie byłego posła - Gabriela Janowskiego, który akurat tu prowadził kampanię wyborczą – nie zapominajmy że nasza impreza odbyła się tuż przed wyborami. Janowski rozdawał ...krówki z, jak się wyraził „jeszcze polskiego mleka”. Pochwalił nasze maluszki i opowiedział historyjkę, że jakoby Fiatem 126p jechał do ślubu – być może. Ostatnim akcentem spotkania na rynku było rozdanie nagród.

                   Zamysłem organizatorów było nagrodzić dyplomami jak największą grupę uczestników spotkania. Kategorie były tu raczej sprawą drugorzędną, ja niestety nie załapałem się na oklaski, ale bardzo miłą niespodzianką było dla mnie, a syna w szczególności gdy został poproszony o odebranie swojego dyplomu. Krystian bardzo się ucieszył, ja zresztą też. Niezłe widowisko w trakcie odbierania swojego wyróżnienia przedstawił Szataniszcze, znany z pozytywnego zakręcenia, jego taniec z dyplomem przejdzie do kanonów zlotowych.
Po ceremonii Poziomek nadmienił, iż dla uczestników spotu będą pamiątkowe certyfikaty, prosił tylko o podanie adresu. Parę dni po spotkaniu napisałem do niego i zapomniałem o sprawie. Moje zdziwienie było wielkie, gdy na początku listopada odebrałem paczkę a w niej certyfikaty dla synów i dyplom ze stówką (Waryński) dla mnie – bardzo dziękuję.
                  Po gali przeszliśmy się z synem po rynku, doszliśmy do zamku, zrobiliśmy parę zdjęć przy pięknej fontannie. Pogoda była wręcz wymarzona do tego typu imprez, ciepło i słonecznie, a nie zapominajmy – 1 październik.
Koło 18stej ruszyliśmy do domu i bez przeszkód trzy godziny później opowiadaliśmy Mateuszowi o naszych wrażeniach. Po naszym wyjeździe zlot trwał nadal, wielu chłopaków pojechało na camping i tam świetnie się bawiło do samego rana.

                  Jak wcześniej nadmieniłem do super zabawy nie potrzeba mnóstwa ludzi i nie stworzonych rzeczy, potrzeba tylko odpowiednich ludzi, a w Pułtusku ich nie zabrakło. Pozdrawiam Wszystkich uczestników „Wycieczki do Pułtuska” a Organizatorom – Dziękuję.




*   zdjęcia zamieszczone w tym reportażu i galerii mają wielu autorów. Są one ogólnie dostępne na portalach o Fiaciku i dlatego pozwoliłem sobie je wykorzystać.

**  więcej zdjęć w galerii ze zlotu.

**************************************************************************************************************************

***********************************************************************************************************************************************************************************


XI rocznica zakończenia produkcji Fiata 126p w Łodzi  (24 Września 2011 )


                           22 września 2000 roku z taśm produkcyjnych w Tychach zjechał ostatni Fiat 126p – jedenaście lat temu. Na MFK przeczytałem że chłopaki z Łodzi organizują spota z tej okazji. Jechać czy nie? W grafiku pracy nie ciekawie – w przeddzień nocna zmiana.

                 Jadę, tak jak wcześniej do Torunia jadą ze mną synowie. Na godzinę 14stą musimy być na Motodromie – zdążymy? Jesteśmy kwadrans przed czternastą, a tu nikogo nie ma. Dzwonię do jednego z organizatorów – są na Piotrkowskiej, o 14 rusza parada. Jak tam dojechać? Czy zdążę? Z pomocą przychodzi technika satelitarna – ustawiam GPS’a i na 5 minut przed czasem jestem wśród swoich. Jeszcze zdążyłem odebrać lepę i jazda na paradę.
                Jedziemy w dwóch rzędach. Korowód rozpoczyna trupa teatralna, zamyka radiowóz policyjny. Z uwagi na aktorów jazda jest wolniejsza niż spacer żółwia na randce, ale trudno. Na Piotrkowskiej jest mnóstwo ludzi, kafejek i knajpek. My zaglądamy siedzącym tam gościom w talerze, oni nam głęboko do środka aut. I tylko te ciągłe strzały z tłumików mi przeszkadzały,  chyba nie tylko mi, powinniśmy tego unikać, szczególnie paradując wśród spacerowiczów i turystów. Kawalkada różnej maści Maluchów w liczbie ponad 60 sztuk po wydostaniu się z Piotrkowskiej ruszyła w stronę Manufaktury.

               I tu mała dygresja. Takie zloty czy spoty oprócz oczywistych wrażeń posiadaczom Fiacików przynoszą jeszcze walory poznawcze, żeby nie powiedzieć turystyczne.. Łódź nie jest mi obcym miastem, ale na Manufakturze nigdy nie byłem. Kto wie, gdyby nie ten spot może nigdy bym nie wiedział że coś takiego istnieje. Pięknie odrestaurowane budynki ponad stuletnich hal po zakładach włókienniczych, okraszone nowoczesnym wykończeniem, odpowiednio dobranym oświetleniem robią bardzo dobre wrażenie. Do tego dołożyć szpaler fontann, czy raczej gejzerów wodnych i mamy cały obraz nowoczesnych galerii handlowych w stylowej oprawie.



                Dojeżdżamy do Manufaktury i znów stoimy. Służby porządkowe biegają od samochodu do samochodu podając każdemu sporych rozmiarów karton. Kartony te już na miejscu podsuwaliśmy pod silniki naszych bolidów – można i tak. Już nie pamiętam, ale około 16 stanęliśmy ciasno jeden koło drugiego na głównym placu Manufaktury. Za nami tryskały wodne gejzery. Z uwagi na piękną pogodę i miejsce w którym byliśmy, oglądających nie brakowało. I tak do godziny 19, kiedy równiutko jeden za drugim opuściliśmy to ekskluzywne miejsce. Oczywiście w międzyczasie były dyplomy dla tych którzy zyskali uznanie, dla najszybszych na porannym Motodromie, mnóstwo śmiechu i zabawy. Z   Manufaktury kolumna udała się na rozegranie jeszcze jednej konkurencji na Motodromie i wspólnego grila.

                 My, niestety postanowiliśmy już wracać do domu, zmęczenie pukało do drzwi. Po kolacji w Zgierzu, zaproponowanej przez młodszego syna, w McDonaldzie oczywiście, ruszyliśmy ostro z kopyta. Miałem koce, aby w razie czego stanąć na małą drzemkę, ale daliśmy radę. No nie zupełnie wszyscy – synkowie smacznie spali. Ja słuchając radia i mruczenia silnika  dojechałem na 23 do domu.
W tym miejscu dziękuję organizatorom za bardzo fajną imprezę, a w szczególności koledze Damiano za kontakt telefoniczny.




*   zdjęcia zamieszczone w tym reportażu i galerii mają wielu autorów. Są one ogólnie dostępne na portalach o Fiaciku i dlatego pozwoliłem sobie je wykorzystać.

**  więcej zdjęć w galerii ze zlotu.


**************************************************************************************************************************

***********************************************************************************************************************************************************************************





 II Zlot Pojazdów Socjalistycznych w Leśnicy  ( 21 Maj 2011 )


**************************************************************************************************************************

**********************************************************************************************************************************************************************************